Strona główna Blog Strona 20

TOŁPA / TORF CORPORATION / ODZWIERZĘCE SKŁADNIKI / NIEWEGAŃSKIE KOSMETYKI

Już wiemy że Torf Corporation nie testuje niczego na zwierzętach, a dzisiaj wreszcie mogę opublikować listę niewegańskich produktów tej firmy i informację o odzwierzęcych składnikach.  

ZOBACZ: TOŁPA JEST CRUELTY FREE? TORF CORPORATION TESTUJE NA ZWIERZĘTACH LEKI?

Mam dwie uwagi:
– pamiętajcie, że ta lista obejmuje produkty, które są teraz w sklepach, za jakiś czas mogą wejść nowości, więc polecam przejrzenie składu
– Torf Corporation produkuje Private Label dla wielu sklepów, ale zawsze sprawdzajcie nazwę producenta (taka informacja powinna się znajdować w okolicach kodu kreskowego). Na przykład nie wszystkie kosmetyki z BeBeauty (Biedronka) są robione przez Torf 🙂

ODZWIERZĘCE SKŁADNIKI:

Lanolina (Lanolin Alcohol,  Lanolin itp.)
Wosk pszczeli (Cera Alba, Beeswax)
Keratyna (Keratin Amino Acids, Keratin itp.)
Ekstrakt z miodu (Honey Extract)
Sterole (Cholesterol / Lanosterol Esters)
Karmin (CI 75470, Carmin)

NIEWEGAŃSKIE PRODUKTY:

TOŁPA, DERMO BODY NUTRI POMADA REGENERUJĄCY  
TOŁPA, SPA BODY MASŁO DO CIAŁA
TOŁPA, CZARNA RÓŻA KREM DO RĄK
TOŁPA KIDS, PŁYN DO PŁUKANIA UST
TOŁPA BOTANIC, RÓŻA KREM – KOKON DO CIAŁA 
TOŁPA BOTANIC, RÓŻA KREM NA NOC
TOŁPA BOTANIC, RÓŻA KREM NA DZIEŃ  
TOŁPA BOTANIC, RÓŻA MASKA – PEELING  
TOŁPA BOTANIC, RÓŻA KREM – KOKON DO RĄK  
TOŁPA BOTANIC, RÓŻA KREM DO STÓP
TOŁPA BOTANIC, RÓŻA BALSAM DO UST
TOŁPA BOTANIC, CZERWONY RYŻ BALSAM DO UST
TOŁPA BOTANIC, AMARANTUS BALSAM DO UST
TOŁPA GREEN, CZARNA PORZECZKA I MIÓD, ODŻYWCZY KREM ODBUDOWUJĄCY
TOŁPA GREEN, MODELOWANIE 60+ KREM ODMŁADZAJĄCY DZIEŃ
TOŁPA GREEN, MODELOWANIE 60+ KREM ODMŁADZAJĄCY NOC  
TOŁPA GREEN, MODELOWANIE 60+ KREM ODMŁADZAJĄCY OCZY 
TOŁPA GREEN, ODŻYWIANIE KREM WYGŁADZAJĄCY 
TOŁPA GREEN, ODŻYWIANIE KONCENTRAT WYGŁADZAJĄCY DO RĄK
TOŁPA GREEN, ODŻYWIANIE MLECZKO ODŻYWCZE WYGŁADZAJĄCE 
TOŁPA PRZYBYLSKI, UNISEX 10 MINUT NAWILŻAJĄCA MASKA – KOMFORT 
TOŁPA PRZYBYLSKI, WOMEN CLEAN BALSAM DO DEMAKIJAZU TWARZY
TOŁPA ROSACAL, MASKA-OPATRUNEK
TOŁPA AQUA, EMULSJA NAWILZAJACA 
TOŁPA RENEW, ODNAWIAJACA MIKRODERMABRAZJA  
TOŁPA RENEW, SERUM 5W1
TOŁPA LIFT, KREM ODMŁADZAJACY 
TOLPA REGENERES, KREM- MASKA 
TOŁPA DERMO FACE PHYSIO, BALSAM DO MYCIA TWARZY
TOŁPA STIMULAR, KREM NOC
TOŁPA LIPIDRO, KREM BOGATY
TOŁPA LIPIDRO, MASKA-KOKON
TOŁPA LIPIDRO, DF KREM ODŻYWCZY POD OCZY
TOŁPA PEDI MED, KREM-MASKA 
TOŁPA MED, KREM- OPATRUNEK NA PĘKAJĄCE PIĘTY
TOŁPA REPAIR, KREM- MASKA DO STÓP
TOŁPA REPAIR, ODNAWIAJACY PEELING DO STÓP   
TOŁPA ECO, VITALITY PEELING-MASKA ORZEŹWIAJĄCY
TOŁPA ECO, PEELING – MASKA REGENERUJĄCY
TOŁPA ECO, RELAX MASŁO-KREM OTULAJĄCE
LOVENA, KREM PIELĘGNACYJNY 
SKIN CARE, WYGŁADZAJĄCY PEELING DO STÓP 
USN, OLIWKOWY KREM DO TWARZY  

Jak zwykle mam nadzieję, że lista odzwierzęcych składników i niewegańskich produktów Wam się przyda 🙂

Miłego dnia!
Ewa

COLOURPOP / GEMINI BY NIGHT / PRESSED POWDER PALETTE / RECENZJA / SWATCHE

Lubię ColourPop. Jest to amerykańska firma, która oczywiście nie testuje kosmetyków na zwierzętach i ma wiele wegańskich opcji. Te produkty nie są drogie i od czasu do czasu jest fajna promocja na przesyłkę międzynarodową. Bardzo polubiłam ich szminki, szczególnie LippieStix, mają fajne cienie o konsystencji kremowo pudrowej, a niedawno wprowadzili do oferty zwyczajne cienie prasowane w postaci wkładów.

Przeglądając ich stronę, rzuciła mi się w oczy paleta z limitowanej edycji GEMINI BY NIGHT, która ma piękne kolory. Chciałam kupić zestaw, który nadaje się do codziennego makijażu i ma poręczną paletkę.
Podoba mi się to, że w palecie, którą dostajemy do cieni ColourPop, można bez problemu wymienić wkłady. Opakowanie jest wykonane z kartonu, ale niestety nie jest najlepszej jakości i obawiam się, że może się rozkleić. Na pewno włożę te cienie do większej paletki a tę wykorzystam na wyjazdy.
Drugim niedopracowanym elementem są informacje na opakowaniu – w jednym miejscu jest wiadomość o tym, że cienie mają 1,4g, a w innym, że 1,5g. Wiem, że jest to mało ważny szczegół, ale trochę razi. 

Jakość samych cieni jest dobra, ale dość przeciętna. Testowałam je na dwóch bazach – PuroBio i Wet’n’Wild. Mają ładne kolory, są dobrze napigentowane i fajnie się rozcierają. Nie rolują się, utrzymują przez jakieś 8-10 godzin, ale w czasie noszenia pigment na oczach trochę blaknie. Nie zauważyłam, żeby się nadmiernie osypywały, ale to zależy głównie od rodzaju pędzli i sposobu nakładania.
Golden Gate Bridge – matowy, ciepły jasny brąz
The Hidden Hills – ciepły jasny brąz o satynowym wykończeniu
Manhattan Coffee Run – matowy czekoladowy brąz
The Moscow Sunrise – metaliczna miedź z różowymi tonami

Wszystkie odcienie w tej paletce mają wegański skład, ale firma produkuje kilka kolorów, które zawierają karmin. Lista niewegańskich produktów znajduje się w ich FAQ.  

Nie wiem, czy są warte swojej ceny i sprowadzania ich ze Stanów. Paleta kosztuje 18$ (ok.70 zł) a cienie pojedyncze 5$ (ok. 20 zł), w polskich sklepach internetowych ceny są dużo wyższe (cień – ok. 35 zł, paleta – ok. 115 zł). Nie zauważyłam, żeby wyróżniały się jakością, w Polsce można kupić coś podobnego w lepszej cenie (np. GlamShadows lub Pierre Rene). Dodatkowo wiele osób twierdzi, że Makeup Geek robi dużo fajniejsze cienie, które są tylko dolara droższe.
Szczerze mówiąc chyba nie kupię więcej cieni prasowanych z ColourPop, jeśli nie będą miały jakiś wyjątkowych, niespotykanych w innych markach odcieni. Te z palety GEMINI BY NIGHT są ładne, ale wydaje mi się, że można znaleźć ich lepiej dostępne odpowiedniki.
Wiem, że ta recenzja może się wydać negatywna, te cienie są po prostu ok, ich kolory bardzo mi się podobają, będę ich używać, ale mnie nie zachwyciły.
Miłego dnia!
Ewa

TOŁPA JEST CRUELTY FREE? TORF CORPORATION TESTUJE NA ZWIERZĘTACH LEKI?



Dzisiejszy wpis jest wynikiem mojego researchu i korespondencji z Torf Corporation. Jak część z Was wie, od jakiegoś czasu wątpiłam w internetową legendę, która mówi o tym, że ta firma produkuje kosmetyki cruelty free, ale testuje na zwierzętach leki i od dawna bardzo chciałam wyjaśnić sytuację.

Zacznę od tego, że wszystkie kosmetyki produkowane przez Torf Corporation (Tołpa, Ultra Soft, Intel Calc, DentaFix, Dntica i Private Label) nie są testowane na zwierzętach i spełniają wszystkie warunki, które wypisałam w poście TESTY NA ZWIERZĘTACH / KOSMETYKI WEGAŃSKIE / WERYFIKACJA FIRM.
Torf Corporation ma w nazwie dopisek „Fabryka leków” i to może być mylące. Wiele lat temu Stanisław Tołpa badał torf, który miał być lekiem na raka (jest sporo artykułów na ten temat w internecie) ale nie wyszło.
Od lat firma nie ma w ofercie żadnego leku – produkuje jedynie suplement diety Immuno Complex, który nie jest wyrobem medycznym i nie jest testowany na zwierzętach.
Tak, podejrzewam, że w czasie badań nad leczeniem nowotworów były prowadzone testy na zwierzętach, ale to było jakieś 30-40 lat temu. W tym momencie Torf Corporation jest dla mnie firmą cruelty free.

Bardzo zależało mi na wyjaśnieniu sytuacji z tą firmą bo im dłużej robiłam research, tym bardziej wątpiłam w to, że mają w ofercie produkty, które muszą być testowane na zwierzętach, szczególnie jeśli firmie zależy na tym, by być cruelty free. 

Miłego dnia!
Ewa 

PS. Za niedługo pojawi się lista odzwierzęcych składników, których używa ta firma i niewegańskich produktów Tołpy 🙂

TESTY NA ZWIERZĘTACH: TARGI W CHINACH

Wiecie, że właśnie się zaczynają największe targi kosmetyczne w Chinach? Juhuu! Będzie zabawa, szukanie dystrybutorów i oferowanie swojej private label. Wiem, że ta sprawa jest kontrowersyjna, poświęciłam kilkadziesiąt godzin na szukanie informacji o tym, czy na targach obowiązują inne regulacje niż w reszcie kraju i kosmetyki tam wystawiane nie mogą być testowane na zwierzętach, bo bardzo zależało mi na tym, żeby kilka firm, które tam jeżdżą były cruelty free. 

Nic nie znalazłam. 

Oczywiście Chińczycy na prawo i lewo chwalą się tym, że nie trzeba rejestrować produktów na same targi, ale co z post market testing? Naprawdę nigdzie nie znalazłam informacji o tym, że na targach jest inne prawo sanitarne, a szukałam i w materiałach udostępnionych przez Expo, i w opracowaniach dotyczących testów na zwierzętach w Chinach, więc wnioskuję, że firmy tam obecne nie są zwolnione z kontroli CFDA (więcej na ten temat można przeczytać w poście CHINY: TESTY NA ZWIERZĘTACH A SPECJALNE STREFY EKONOMICZNE, STREFY WOLNEGO HANDLU ITP.)

Czy firmy, które są na targach mogą być cruelty free? 

Według mnie nie. Targi trwają tylko kilka dni, ale żadna firma nie może przewidzieć, czy jakiś urzędnik nie zleci kontroli ich kosmetyków lub czy klienci o nią nie poproszą. Wystawiając się na targach zgadzają się na to, że ich produkty mogą być testowane na zwierzętach. Wpisanie tych marek na czerwoną listę jest konsekwencją ich decyzji. Nikt ich nie zmusza do udziału w takich wydarzeniach w Chinach, nie bez powodu inne firmy tam nie jeżdżą. Te targi nie są też tanią imprezą i naprawdę nie wierzę w to, że jakaś firma może marnować pieniądze na wykupienie tam stoiska i jednocześnie nie szukać dystrybutora lub nie oferować swojej private label. W dodatku same marki zapytane o cel swojego udziału w targach nie potrafią logicznie i przekonywająco odpowiedzieć.

Firmy na targach w Chinach chcą zobaczyć nowe trendy?

Być może tak, ale żeby zapoznać się z nowymi rozwiązaniami nie muszą mieć tam własnego stoiska, które nie jest tanie. Przecież przedstawiciele marki mogą tam pojechać jako goście targów i wszystko zobaczyć. 
Zauważyłam jeszcze jedną ciekawą rzecz – gdy firma jedzie na targi do Włoch, Dubaju lub Hong Kongu, chwali się tym we wszystkich mediach społecznościowych, robi relacje na Facebooku i Instagramie. Jak jedzie do Chin – udaje, że jej tam nie ma. 
Jest mi naprawdę przykro, że kilka firm, które lubiłam przestało być cruelty free, ale akceptacja tego, że ich kosmetyki mogą być testowane na zwierzętach je dyskwalifikuje. 
Prawdopodobnie zrezygnuje z fikcyjnej listy niepewnej więc wszystkie trafią na czerwoną. 
Miłego dnia!
Ewa

CATRICE / NUDE ILLUSION LOOSE POWDER / RECENZJA

Pewnie już wszyscy zauważyli, że nadchodzi lato! Przynajmniej w kalendarzu bo pogoda jest okropna 🙁 W upały żaden makijaż długo nie przetrwa, ale na szczęście mamy w sklepach pudry, które pozwalają utrzymać mat na twarzy kilka godzin. Jednym z nich jest Nude Illusion Loose Powder z Catrice.
OPIS PRODUCENTA:

Transparentny puder sypki, który na długo pozostawia matową cerę bez
efektu wysuszenia. Drobinki pudru pochłaniają nadmiar sebum. Dla
gładkiej i nieskazitelnej cery. Może być także stosowany do utrwalania
makijażu. Dostępny w wersji transparentnej, uniwersalnej, pasującej do
każdego typu skóry i rodzaju karnacji.

Tak naprawdę jest to jeden z najlepszych pudrów, jakie do tej pory znalazłam w drogerii. Jest drobno zmielony i nie podkreśla niedoskonałości na twarzy. Mojej cery nie bieli, ale myślę, że ważne jest to, by nakładać bardzo małą ilość tego kosmetyku. Kiedyś o tym zapomniałam i moja twarz wyglądała jak obsypana mąką. Puder z Catrice świetnie utrwala podkłady – przedłużenie trwałości jest zauważalne w porównaniu do innych kosmetyków w podobnej cenie. Testowałam go z 10 podkładami i z każdym się dobrze dogadał. Wydaje mi się, że ten puder jest za bardzo wysuszający pod oczy.  

Najbardziej lubię jego właściwości matujące i używam go głównie w strefie T. Jeśli macie cerę suchą, myślę, że ten puder może być za mocny i suchy.
Uważam, że jego wadą jest opakowanie – dziurki w sitku są bardzo duże i duża ilość pudru się z łatwością przez nie przedostaje. Czasami odkręcam wieczko i puder wysypuje mi się na ubranie. Z tego powodu nie nadaje się on dla mnie na wyjazdy.
Podsumowując, myślę, że puder Catrice Nude Illusion Loose Powder to bardzo dobry kosmetyk w przystępnej cenie. Jest to najbardziej matujący i fixujący puder, jaki znalazłam w polskich drogeriach. Osobiście bardziej lubię efekt jaki daje puder z Ben Nye, ale to jest zupełnie inna kategoria produktów.

SKŁAD: ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, TALC, DISODIUM EDTA, SODIUM
DEHYDROACETATE, METHYLPARABEN, ETHYLPARABEN, PROPYLPARABEN,
BUTYLPARABEN. 
Ostatnio dużo dobrego słyszałam też o pudrach z My Secret, które na pewno przetestuję, jak wykończę inne produkty 🙂
Co myślicie o tym pudrze?
Miłego dnia!

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY


Wiecie, że ostatni post o ulubionych produktach pojawił się 1 stycznia? Były to najlepsze kosmetyki 2016 roku 🙂 Zastanawiałam się, czy pisanie co miesiąc takiego podsumowania ma sens, ponieważ według mnie na miano ulubieńców zasługują tylko prawdziwe perełki, więc mogłabym Wam z czystym sumieniem pokazać 1-2 kosmetyki. Z tego powodu postanowiłam, że taki wpis będzie pojawiał się co kilka miesięcy, jak nazbiera mi się więcej produktów.

Pierwszym ulubieńcem jest genialny krem do twarzy Orange Energy z Make Me Bio, który pachnie mandarynkami. I oczywiście świetnie działa. Ja używałam go na noc. Bałam się, że zapcha mi pory, ponieważ jego drugim składnikiem jest olej ze słodkich migdałów, którego nie lubię używać samodzielnie, ale nic takiego się nie stało. Krem rewelacyjnie nawilża, odżywia oraz rozjaśnia cerę i jednocześnie szybko się wchłania – IDEAŁ! Sam działa tak dobrze, że bardzo rzadko nakładałam pod niego jakiś olej lub serum. Rano skóra jest miękka, ale nie przetłuszczona. Krem jest bardzo wydajny, rewelacyjnie rozsmarowuje się na zwilżonej tonikiem twarzy. Może na lato kupię jeszcze lżejszy krem tej marki – Featherlight, ponieważ moja tłusta skóra w tym okresie naprawdę czasami wariuje, ale jeśli macie cerę suchą, normalną lub mieszaną Orange Energy może być dla Was rewelacyjny na lato!

Kolejnym produktem jest glinka biała. Na zdjęciu widzicie surowiec z Calaya, który jest naprawdę dobrej jakości, ale w ostatnich miesiącach używałam też innych firm. Od lat maseczka z tą glinką jest moim ulubieńcem, ponieważ kaolin jest delikatny i jednocześnie oczyszcza skórę. W marcu eksperymentowałam z myciem twarzy tą glinką, ale zrezygnowałam ze stosowania tej metody. Nie jest to najwygodniejszy sposób oczyszczania cery a lekkie detergenty nie robią mi krzywdy więc mogę bez problemu używać gotowych żeli. 1-2 takie maseczki w tygodniu w zupełności mi wystarczą. Rewelacyjne efekty dawało dodanie do nich ekstraktu z lukrecji i ekstraktu z jabłka w płynie. Jestem dość nerwowa i zdarza mi się rozdrapać wypryski po których zostają ciemne rany. Maseczka z dodatkiem tych ekstraktów bardzo fajnie je rozjaśnia.

Pisałam już o piance oczyszczającej do skóry suchej z Vegan Fox (tutaj), ale ostatnio coś mnie uczuliło i doceniłam ją jeszcze bardziej. Przez kilka miesięcy używałam jej jedynie rano, ponieważ była dla mnie za delikatna do wieczornego oczyszczania, ale w kwietniu moja cera była dość wrażliwa (sezon wszelkich alergii) więc zaczęłam stosować ją także przed snem. Mycie twarzy pianką Vegan Fox to czysta przyjemność, skóra po niej nie jest w ogóle ściągnięta, powiedziałabym nawet, że jest nawilżona. Niestety ten rewelacyjny kosmetyk już mi się skończył, ale myślę, że do niego wrócę.  

AKTUALIZACJA 2019 – UWAGA! PETAL FRESH JEST STACJONARNIE W CHINACH WIĘC FIRMA PRZESTAŁA SPEŁINIAĆ KRYTERIA BLOGA
Age-Defying Conditioner Grapeseed & Olive Oil z Petal Fresh to chyba najlepsza odżywka, jakiej używałam w ostatnich latach. Nie używałam szamponu z tej serii „odmładzającej”, ale jak skończę kiedyś moje zapasy, na pewno go kupię. Kocham tę odżywkę za to co robi z moimi włosami. Chyba nigdy nie były tak dobrze nawilżone, błyszczące, wygładzone i sypkie. Włosy nie są oklapnięte i jednocześnie się nie puszą. Wisienką na torcie jest jej cudowny zapach!

W ulubieńcach muszę uwzględnić oczyszczające serum do skóry głowy marki Bionigree, którego pełną recenzję możecie przeczytać tutaj. Jest to kosmetyk naturalny, oczywiście nietestowany na zwierzętach, który jest tak samo skuteczny jak produkty apteczne, których kiedyś używałam. Idealnie oczyszcza, odświeża i koi skórę głowy. Likwiduje ataki łupieżu i swędzenia. Dodatkowo sprawia, że włosy rosną szybciej. Czego chcieć więcej?

Nadal z powodzeniem używam różu do policzków Daisy z firmy Nabla, który jest w tym momencie jedynym takim produktem w mojej szafce. To się za niedługo zmieni, ponieważ planuje nowy zakup, o którym jak zwykle poinformuje Was na Instagramie 🙂 Daisy to matowy, dość chłodny odcień różu, który jest według mnie idealny na codzień 🙂 Takie kolory lubię najbardziej!

Od kilku tygodni testuję też bazę pod cienie PuroBIO, która bardzo mi się podoba. Moje powieki są dość trudne – tłuste i opadające. Ta baza utrzymuje na nich cienie tak samo jak wcześniej przeze mnie używana Put A Lid On It z theBalm, ale jest naturalna i trochę tańsza. Przez jakieś 8-9 godzin mój makijaż jest w naprawdę dobrym stanie, a to można uznać za bardzo dobry wynik!

Mam też nowy ulubiony tusz do rzęs. Moje oczy są niesamowicie wrażliwe, wymieniam takie produkty co 4-6 tygodni, więc zawsze kupuję niedrogie tusze drogeryjne. Dość długo stroniłam od maskar Catrice, ponieważ używałam kilku z nich lata temu i mi się osypywały. Glam&Doll False Lash Mascara tego nie robi. Dodatkowo rewelacyjnie podkręca, wydłuża i rozdziela rzęsy. Dwie warstwy dają dość wyraźny efekt, który bardzo mi się podoba!

Ostatnim ulubionym produktem jest pędzel Multitask Eye Brush z Real Techiques. Ten pędzelek jest cudowny. Ma wyjątkowo miękkie włosie, jest dość duży więc nie rozcieram nim dokładnie cieni, używam go raczej do zrobienia mgiełki koloru. Jest niezastąpiony do przypudrowywania korektora pod oczami. Lubię nim też nakładać rozświetlacz. Kupiłam go w zestawie Multitask Set, który w sumie cały polecam – jest bardzo uniwersalny. Niestety nie jest dostępny samodzielnie, ale planuję zakup jeszcze jednego zestawu, w którym się znajduje.
W ostatnim czasie testowałam jeszcze kilka kosmetyków, które jak na razie są bardzo fajne, ale jeszcze za wcześnie, by nazwać je ulubieńcami. Na pewno napiszę, co o nich myślę w przyszłości!
Miłego dnia!

AKTUALIZACJA FIRM CRUELTY FREE / KWIECIEŃ 2017

W poście TESTY NA ZWIERZĘTACH / KOSMETYKI WEGAŃSKIE / WERYFIKACJA FIRM pisałam o tym, że co kilka miesięcy zamierzam publikować taką mini „aktualizację” statusu firm, z którymi mailowałam lub o których dowiedziałam się czegoś nowego. Wydaje mi się, że zebranie tych informacji w jednym miejscu jest dobrym pomysłem, ponieważ łatwiej znaleźć taką informację 🙂
O wymaganiach, jakie stawiam firmom możecie przeczytać w zalinkowanym wyżej wpisie. 
Dodam jeszcze, że większość marek ignoruje moje maile co w moim odczuciu również sprawia, że są co najmniej niepewne. Firmy, które nie mają nic do ukrycia odpowiadają na pytania! Może kiedyś opublikuję listę tych marek, które nie odpisują. 

Czego wymagam od firm?

  1. Nietestowania gotowych kosmetyków na zwierzętach na żadnym etapie produkcji;
  2. Niezlecania testów na zwierzętach innym podmiotom;
  3. Nietestowania na zwierzętach składników produktów i niezlecania takich testów;
  4. Sprawdzania całościowej polityki
    dostawców surowców i posiadania oświadczeń potwierdzających, że nie
    przeprowadzają oni żadnych testów na zwierzętach i nie zlecają żadnych
    testów na zwierzętach;
  5. Nieobecności na rynku chińskim (z wyjątkiem Hongkongu);
  6. Braku powiązań z firmami, które nie spełniają powyższych kryteriów
FIRMY ZWERYFIKOWANE POZYTYWNIE (dostałam odpowiedź na wszystkie pytania i mam podstawy do tego, by uważać je za marki, które nie testują kosmetyków na zwierzętach):
  • Apis 
  • BE.LOVED 
  • Bionigree
  • Kej (dopisałam tę firmę do wpisu o półproduktach, ale nie było jej w pierwszej wersji więc daję znać tutaj, że są ok)
  • Manufaktura Natura (dopisałam tę firmę do wpisu o półproduktach, ale nie było jej w pierwszej wersji więc daję znać tutaj, że są ok) 
  • Miya Cosmetics
  • Pierre Rene (My Secret, MIYO)
  • SOAP SZOP
  • Trawiaste
  • Vegan Fox –  ich wyjaśnienia w sprawie dostawców są są spójne i jasne, mnie przekonały
  • Firmy umieszczone we wpisie NIETESTOWANE NA ZWIERZĘTACH OLEJE, MASŁA, GLINKI, HYDROLATY I INNE PÓŁPRODUKTY KOSMETYCZNE 

FIRMY, KTÓRE NIE SPEŁNIAJĄ MOICH WYMAGAŃ (są to firmy, które nie odpowiedziały na wszystkie pytania lub pojawiły się wiarygodne informacje o ich wejściu lub planach wejścia na rynek chiński, fizycznie są już w Chinach lub należą do koncernów, które testują na zwierzętach. W tej grupie umieściłam też firmy, które zmieniły nazwę, dołączyły do niepewnych koncernów lub pojawiły się inne informacje, które sprawiły, że status firmy jest wątpliwy):
  • Basel Olten Pharm (Evree, Mincer Pharma) – po pierwsze,
    status Evree i tak by się zmienił, ponieważ nastąpiła zmiana firmy
    produkującej te kosmetyki (z tego co wiem, poprzedni właściciel marki –
    Skinea Polska była firmą nietestującą na zwierzętach). Dodatkowo
    pojawiły się informacje dotyczące tego, że Basel Olten Pharm zamierza
    otworzyć filię i rozpocząć sprzedaż w Chinach do końca roku <źródło>
    Podobno rząd chiński do tego czasu ma zdjąć całkowitą konieczność
    testów na zwierzętach – takie pogłoski słyszymy od dawna i jak do tej
    pory to były jedynie plotki. Mam
    wrażenie, że takie trąbienie o tym, że chińczycy delikatnie
    złagodzili prawo lub planuje zakazać testów robi więcej szkody niż pożytku. Wiem, że małe kroki są
    ważne, ale to wprowadza dezinformacje. Dopóki CFDA nie zamknie
    wszystkich laboratoriów i nie będzie oficjalnego zakazu, firmy obecne na
    tym rynku nie będą CF.
  • Bell – byli i w tym roku również będą na targach w Szanghaju, nie udzielają jasnych odpowiedzi na pytania w sprawie szukania chińskiego dystrybutora i planów wejścia na ten rynek.
  • Eurobio Lab (Dr. KONOPKA’s, ICEVEDA, Natura Estonica, Rezepte Der Oma Gertrude, Natura Siberica, Little Siberica, ORGANIC SHOP, Recepies Of Grandmother Agafia, ORGANIC PEOPLE) – jest to firma, której właścicielem jest Andrei Trubnikov, założyciel jeszcze bardziej niepewnej PIERWOJE RESHENIE. Do tej pory byłam pewna, że to co piszą osoby bardziej obeznane w temacie kosmetyków rosyjskich i estońskich o licencjach, podróbkach itp jest prawdą, ale wystarczyło, że razem z PINK MINK STUDIO pogrzebałyśmy w otchłaniach rosyjskiego i estońskiego internetu oraz zaprzyjaźnić się z translatorem, żeby dojść do tego, że są to tak naprawdę firmy połączone osobą właściciela. Zarejestrowane w dwóch krajach pod dwoma nazwami. Cytat z wypowiedzi Trubnikova: „We’ll enter Poland also through Estonia
    because the attitude towards us is fairly negative in Poland as well,
    it’s a legacy of history.” Żadna z tych firm nie została do tej pory pozytywnie zweryfikowana przez niezależne źródło a były takie próby. 
  • Kosmetyki DLA – mimo dość długiej wymiany maili nie dostałam ostatecznego potwierdzenia, że ich dostawcy nie przeprowadzają żadnych testów na zwierzętach, nie są częścią korporacji testującej na zwierzętach lub nie zlecają takich testów.
  • NeoNail – w odpowiedzi na moje pytania zostałam odesłana do FAQ na stronie firmy, gdzie na temat testów jest jedno, ogólne zdanie „Podczas tworzenia naszych produktów nie ucierpiało żadne zwierzę. Ich los oraz środowisko naturalne, są dla nas bardzo ważne. „. Firma nie odpisała na kolejnego maila i nie doprecyzowała wymaganych przeze mnie informacji.  
  • Semilac – firma twierdzi, że nie udziela informacji, których wymagam w czasie weryfikacji. Otrzymałam jedynie standardową formułkę o zakazie testów na terenie UE. 
  • Qualcos Lab (Kobo, Hean, Mystic Warsaw, Moia, Moov, Sensique) – to jest nowa nazwa firmy Hean (klik). Niedawno napisałam do tej firmy i nie dostałam żadnej odpowiedzi, ale chciałam dać Wam znać, że teraz na niektórych kosmetykach producent podpisany jest nową nazwą.  
  • Elfa Pharm (Green Pharmacy, Vis Plantis, O’Herbal, Dr. Sante, Fresh Juice) sprzedaje kosmetyki w Szanghajskiej Strefie
    Wolnego Handlu. Oznacza to, że nie muszą one przechodzić standardowej
    rejestracji, ale i tak chiński rząd może je przetestować na zwierzętach
    (post-market testing). Każda firms wchodząc na ten rynek automatycznie godzi się na testy, których wymaga prawo obowiązujące w Chinach.

    Dr Sante, Fresh Juice
  • MADARA COSMETICS – jest obecna na rynku chińskim (klik, klik)


Umieszczenie danej marki w kategorii „Firmy, które spełniają moje wymagania” oznacza, że firma oświadczyła, że
spełnia wszystkie sześć ustalonych przeze mnie wymogów.

Marki z
kategorii
„firm, które nie
spełniają moich wymagań” ODPISAŁY NA MOJE MAILE, ale albo ich odpowiedzi
świadczą o niespełnianiu wszystkich przedstawionych wyżej wymagań, albo ich
odpowiedzi były nieprecyzyjne i nie odnosiły się do zadanych pytań. Moje
prośby o uściślenie odpowiedzi na pytania potwierdzały, że te firmy nie
moich spełniają wymagań lub pozostały bez odpowiedzi.
Firm, które całkowicie zignorowały maile w tym wpisie nie ma
Do jakich firm mam teraz pisać? 
Miłego dnia!

BIOAMARE / MASKA ALGOWA DO TWARZY PRZECIWTRĄDZIKOWA – PRZECIWZAPALNA / RECENZJA


Ostatnio trafiam na wiele dobrych kosmetyków. Jednym z nich okazała się maska algowa do twarzy przeciwtrądzikowa z Bioamare. Te kosmetyki są dostępne w Tesco i produkuje je ta sama firma, która robi Nacomi i Biolove.

Ciekawostką jest to, że ta maska ma identyczny skład jak jedna z masek Nacomi, nie wiem czy proporcje składników są identyczne.
Jest to maska w proszku, którą należy rozrobić z odpowiednią ilością wody. Według producenta 20g proszku trzeba wymieszać z 60 ml wody, ale wtedy ta maseczka wystarczyła by na dwa użycia. Ja używałam mniej więcej 2-3 łyżek proszku i stopniowo dolewałam wody demineralizowanej, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
Radzę nakładać jednolitą, dość grubą warstwę na skórę, ponieważ wtedy łatwiej się ją ściąga. Mi wystarczyła na 4 użycia.

Przejdźmy do jej działania. Bardzo lubię ten produkt. Producent obiecuje, że dzięki zawartości ekstraktu z drzewa herbacianego, maska niweluje powstawanie wyprysków, a składniki alg uzupełniają wszelkie niedobory, które mogą pojawić się w strukturze skóry.
Według mnie ta maska ma przede wszystkim działanie przeciwzapalne i rewelacyjnie łagodzi wypryski. Mam regularnie dwa spore wysypy w miesiącu i ten produkt bardzo mi pomaga w jego łagodzeniu. Niedoskonałości są mniej czerwone, mniej bolą i szybciej się goją. Po ściągnięciu maski twarz jest delikatnie oczyszczona, wygładzona i odświeżona. Naprawdę polecam!
W ten weekend muszę podjechać do Tesco po nowe opakowanie maski algowej z Bioamare 🙂
Co myślicie o tej firmie? Ja mam ochotę wypróbować więcej produktów 🙂
Miłego dnia!

BIONIGREE / SERUM OCZYSZCZAJĄCE DO SKÓRY GŁOWY / RECENZJA

Bardzo się cieszę, że wreszcie mamy na polskim rynku linię nietestowanych na zwierzętach kosmetyków trychologicznych. Bionegree to stosunkowo młoda marka i mam nadzieję, że ich linia kosmetyków do skóry głowy będzie się rozrastać. 

Miałam okazję testować serum oczyszczające do skóry głowy i już na wstępie muszę powiedzieć, że jest to bardzo dobry naturalny produkt. Na stronie internetowej Bionigree znajduje się jego długi i dokładny opis, przytoczę najważniejszą część:

Naturalne serum oczyszczające BIONIGREE BASIC_01 to kosmetyk
trychologiczny (specjalistyczny kosmetyk do pielęgnacji skóry głowy i
włosów) o działaniu oczyszczająco-ochronnym, przeznaczony do użytku
zewnętrznego, do wszystkich rodzajów skóry. To preparat o działaniu
złuszczającym, przeciwłupieżowym, antybakteryjnym i przeciwwirusowym.
Łagodzi podrażnienia skóry głowy, oczyszcza ją z nadmiaru zrogowaciałego
naskórka, rozpuszcza łój zalegający w mieszkach włosowych, reguluje
pracę gruczołów łojowych, ułatwiając wchłanianie substancji odżywczych.
Już po pierwszej aplikacji serum, włosy unoszą się u nasady, zwiększając
swoją objętość i dając niepowtarzalne uczucie odświeżenia.


Opakowanie tego serum jest bardzo praktyczne i ładnie wygląda. Dzięki pipecie możemy dokładnie rozprowadzić produkt na skórze głowy, butelka jest szklana więc będę jej używać do wielu innych kosmetyków i bardzo się cieszę, że po skończeniu serum nie trafi do śmieci.
Zapach produktu jest mocny, ziołowy, ale mi w ogóle nie przeszkadza, sporo naturalnych kosmetyków pachnie gorzej, naprawdę można się do niego przyzwyczaić. Piszę o tym, ponieważ może być to dla kogoś wada tego serum. 
Używam tego kosmetyku od początku marca, 2 pipety serum nakładam zwykle co drugie mycie włosów (5-6 dni). Od razu muszę napisać, że jest bardzo wydajne – przez 6 tygodni zużyłam 1/4 produktu.
Podoba mi się skład tego serum – zawiera ono kwasy AHA, mydło kastylijskie, estry oleju z czarnej porzeczki, wiesiołka, ogórecznika i lnu oraz mentol.

INCI: aqua, potassium oleate, potassium cocate, glycerin, potassium
citrate, citric acid, ethyl linolenate, ethyl linoleate, ethyl oleate,
ethyl palmitate, ethyl stearate, ethyl alcohol, menthol, bilberry fruit
extract, sugar cane extract, orange fruit extract, lemon fruit extract,
sugar maple extract, rosmarinus officinalis oil, parfum.

Serum oczyszczające marki BIONIGREE jest produktem polecanym zarówno profilaktycznie, jak i wspomagająco przy
leczeniu łupieżu, łuszczycy, świądu skóry głowy, grzybicy skóry głowy,
łojotokowego zapalenia skóry, atopowego zapalenia skóry i egzemy.
Ja nie cierpię na żadną z tych chorób, ale moja skóra głowy jest bardzo wrażliwa i wystarczy, że umyje ją nieodpowiednim szamponem lub zmienię wodę na wyjeździe i mam atak swędzenia i suchego łupieżu. Kiedyś używałam różnych aptecznych produktów, ale są one produkowane przez firmy, które nie są cruelty free więc od jakiś dwóch lat kombinowałam z różnymi domowymi sposobami, które często pogarszały sytuację. 
Kosmetyk należy nałożyć na skórę głowy przynajmniej 30 minut przed jej myciem, ja zwykle dawałam mu godzinę na działanie. 
Pierwsze użycie nie było przyjemne – uczucie chłodzenia było bardzo intensywne i zmyłam serum po 15 minutach, ale widziałam efekt więc po 3 dniach znowu spróbowałam. Nieprzyjemne odczucie zniknęło, teraz ten delikatny efekt chłodzenia bardzo polubiłam. 
W czasie moich testów wystawiłam to serum na najcięższą próbę – dwa razy z rzędu umyłam włosy szamponem z Alterry, po którym moja skóra głowy wołała o pomoc. I dał radę! Ukoił moją skórę i w tydzień zlikwidował silny atak łupieżu. 
Lubię to serum ponieważ działa jak peeling enzymatyczny skóry głowy i mam wrażenie, że reguluje jej przetłuszczanie oraz ją odświeża i oczyszcza, więc teraz mogę myć włosy co 3 dni. Myślę, że jest to fajna opcja dla osób, które mają problem z nadmiernym wydzielaniem sebum na skórze głowy i jednocześnie przesuszone włosy. W takich przypadkach mycie szamponami, które walczą z przetłuszczaniem lub łupieżem może szkodzić końcówkom włosów. Takie serum nakładamy jedynie na skórę i jego działanie jest widoczne. Skalp jest delikatnie oczyszczony i odświeżony, swędzenie i łupież znikają. Zauważyłam też, że moje włosy szybciej rosną. Naprawdę polecam!


Serum oczyszczające do skóry głowy można kupić w sklepie internetowym BIONIGREE i na Allegro
Co myślicie o tym serum? 
Lubicie takie produkty?
Miłego dnia!
Ewa

CO KUPIĆ NA PROMOCJI W ROSSMANNIE? KOSMETYKI NIETESTOWANE NA ZWIERZĘTACH I WEGAŃSKIE

Nadchodzi ogromna promocja w Rossmannie. Jak co pół roku do drogerii zejdą się tłumy chętnych na przecenione o połowę kosmetyki do makijażu. Znowu będą przepychanki przy szafach i korki w kolejce do kasy 😉 Ta promocja to już legenda, w sumie nie rozumiem dlaczego – przecież w Hebe, Naturze lub Superpharm zniżki -40%, -50% lub 1+1 za grosz pojawiają się często.
W tym sezonie drogeria przygotowała jeszcze jedną niespodziankę – jeśli pobierzecie aplikację Rossmann i się zarejestrujecie będziecie mieć rabat 55% przy zakupie 3 produktów 🙂
Powiedzmy sobie szczerze – nietestowanej na zwierzętach i wegańskiej kolorówki w tej sieci prawie nie ma. W kilku sklepach są szafy Essence i Catrice (słyszałam, że Rossmann je wycofuje), więc jeśli macie je w swojej okolicy możecie kupić coś konkretnego.
Przypominam:
W pozostałych Rossmannach pozostają kosmetyki AA Wings of Color, ale mam z nimi mały problem. Kilka razy próbowałam się porozumieć z firmą w sprawie odzwierzęcych składników, ale nikt mi nie odpisał. Na pierwszy rzut oka większość tych produktów nie ma na pewno wegańskiego składu. 
W poprzednich edycjach przecenione były też produkty do pielęgnacji ust i paznokci (aktualny regulamin jeszcze nie jest dostępny), więc są dwa rodzaje produktów, na które warto tam zwrócić uwagę:
  • Balsamy do ust – nietestowane na zwierzętach są produkty Isana, Alterra, AA i Himalaya. Wegańskie w Rossmannie są cztery, możecie o nich przeczytać w tym wpisie
  • Zmywacze do paznokci – wszystkie z Isany są wegańskie.

W tym sezonie promocja w Rossmannie trwa od 10 do 19 października 🙂
Planujecie jakieś zakupy?
Ja może pójdę po zapas balsamów do ust.
Miłego dnia!