Strona główna Blog Strona 21

PIERRE RENE, MY SECRET I MIYO SĄ CRUELTY FREE? / LISTA PRODUKTÓW / ODZWIERZĘCE SKŁADNIKI


Ogromnie się cieszę, że po ostatnich rozczarowaniach, mam dla Was dobrą wiadomość!

Firma Pierre Rene kilka lat temu została uznana za cruelty free, ale takie informacje trzeba co jakiś czasu aktualizować. Napisałam do nich w listopadzie i jak część z Was wie – odpowiedź firmy mnie rozczarowała. Dostałam wtedy standardową formułkę „w Unii Europejskiej jest zakaz testów na zwierzętach … bla, bla, bla”. Jak wiemy taki zakaz bez większych problemów można obejść i właśnie z tego powodu wszystkie firmy muszą odpowiadać na pytania. Pisałam też wtedy do Pierre Rene na Facebooku z prośbą o doprecyzowanie kilku kwestii i niby odpowiedzieli na moje pytania, ale nie przesłali mi pełnej deklaracji na maila. Dodatkowo w grupie kosmetycznej dziewczyny pisały, że również nie dostały wszystkich odpowiedzi od firmy. Z tego powodu nie pokazywałam kosmetyków Pierre Rene na blogu.
Kilka dni temu napisałam do nich ponownie i znowu dostałam standardową odpowiedź, ale na szczęście mój mail trafił do innego działu i wreszcie ktoś kompetentny w tej kwestii mógł udzielić mi informacji.
Wreszcie mogę ogłosić, że Pierre Rene oraz pozostałe marki – My Secret i Miyo – są cruelty free!
Spełniają wszystkie warunki, o których pisałam w poście TESTY NA ZWIERZĘTACH / KOSMETYKI WEGAŃSKIE / WERYFIKACJA FIRM 🙂
Ja się chyba najbardziej cieszę z powodu My Secret, ponieważ te kosmetyki są naprawdę fajne i często można je kupić w rewelacyjnej cenie w Drogeriach Natura.
Przy okazji dostałam listę NIEWEGAŃSKICH produktów Pierre Rene:
– Advenced lift fluid
foundation 01 – 06 –
CERA ALBA (bees wax)
– Compact powder
03,05,06,08,09,10,13 –
LANOLIN OIL
– Gel Eyeliner – CERA ALBA
– Genial Mascara – CERA ALBA
– Hi-tech Mascara – CERA ALBA
– Kajal Pencil – CERA ALBA
– Lash Creator XXL Mascara –
CERA ALBA
– Lash Precision Mascara –
CERA ALBA
– MEDIC. Lash Regeneration
Serum –
LAURDIMONIUM HYDROXYPROPYL HYDROLYZED KERATIN
– Lip Gloss & Rouge 01- 05
– CERA ALBA
– Lipstick H 01 – 13 – CERA
ALBA
– Lipstick N 01 – 17 – CERA
ALBA
 –
Long Lash Mascara – CERA ALBA, HYDROLYZED KERATIN
– Luxurious 3 in 1 Mascara –
CERA ALBA
– MEDIC. 100% Collagen Elixir
– SOLUBLE
COLLAGEN
– MEDIC. Collagen Ampoules –
SOLUBLE
COLLAGEN
– MEDIC. Sensitive Mascara –
CERA ALBA,
HYDROLYZED KERATIN
– Moisturising Under Eye Cover
01 – 04 –
ACETYLATED LANOLIN
– Rouge powder 01 – 07 –
LANOLIN OIL,
ISOPROPYL LANOLATE
– Silicone Volume Mascara –
CERA ALBA

Volumator Mascara – CERA ALBA – Volume Rich Mascara 01-06 – CERA
ALBA, HYDROLYZED
KERATIN 
– Lakiery hybrydowe zawierają Karmin CI 75470
W przypadku kosmetyków My Secret, MIYO i ewentualnych nowości z Pierre Rene trzeba niestety sprawdzać składy, ale zgodnie z deklaracją firmy odzwierzęce składniki to:
wosk pszczeli, karmin, lanolina i jej pochodne, keratyna, kolagen, karmin (CI 75470), jedwab oraz lecytyna.

Mam nadzieję, że cieszycie się tak samo jak ja!

Miłego dnia!

DIY: KREM WZMACNIAJĄCO – REGENERUJĄCY DO PAZNOKCI I SKÓREK

Bardzo lubię zabawę w małego chemika i samodzielne przygotowywanie kosmetyków. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać przepis na super łatwy do wykonania krem do pielęgnacji paznokci i skórek. Ja go używam od lat i nie wyobrażam sobie życia bez niego.
W tym przepisie olej kokosowy i masło shea natłuszczają skórki, olej rycynowy wzmacnia paznokcie a witamina E je odżywia i regeneruje oraz konserwuje cały kosmetyk. Ten krem jest bardzo uniwersalny – ja czasami używam go też jako balsamu do ust lub tłustego kremu do rąk.
Ja zwykle składniki odmierzam miarkami 1, 2 lub 5 ml, ale komponenty tego kremu można zmierzyć łyżeczkami. Ich proporcje zależą głównie od konsystencji jaka Wam odpowiada. Ja lubię, gdy jest ona bardziej luźna, więc dodaję więcej oleju, jeśli chcecie, żeby wasz balsam był gęsty – zamieńcie olej kokosowy na masło shea lub dodajcie odrobinę masła kakaowego.
Przepis:
1 czubata łyżeczka surowego masła shea
1 łyżeczka oleju rycynowego
0,5 łyżeczki oleju kokosowego (ja użyłam rafinowanego ponieważ nie przepadam za zapachem oleju nieoczyszczonego)
0,5 łyżeczki witaminy E (Tokoferole 70 %)
[opcjonalnie] 1-2 krople naturalnego olejku etetycznego w ulubionym zapachu
Po kolei dodajemy składniki. Krem ucieramy w miseczce (łyżeczką) lub w moździerzu na gładką masę. I tyle! Ja polecam wsadzić go na chwilę do lodówki, ale nie jest to konieczne.

Zanim zaczniecie robić taki kosmetyk – proszę przeczytajcie poniższe uwagi:

  • Po pierwsze – wszystkie naczynia w których będziecie mieszać krem i akcesoria powinny zostać zdezynfekowane (wystarczy je spryskać spirytusem i zostawić na chwilę do odparowania alkoholu)
  • Ten krem bez jakiegoś masła w składzie (np. z samym olejem kokosowym) wyjdzie za rzadki i niewystarczająco odżywczy a bez oleju rycynowego nie będzie miał odpowiednich właściwości pielęgnujących. Ewentualnie można pominąć witaminę E, ale ona ma bardzo fajne działanie i ten krem bez niej również nie będzie tak dobry. 
  • Do kosmetyków można dodawać TYLKO naturalne olejki eteryczne. Olejki zapachowe do kominków nie powinny być używane na skórę. 
  • Ja przetrzymuje krem w małym opakowaniu air less ponieważ jest to dla mnie najbardziej higieniczna opcja, ale przechowywanie go w słoiczku też jest ok.
  • Masło shea naturalnie ma grudki, które będą wyczuwalne w gotowym kosmetyku
  • Masło shea i olej kokosowy do których wkładaliście wcześniej palce raczej się nie nadają do przygotowywania kosmetyków. Te surowce nie są po prostu czyste, zamieszkały w nich różne bakterie. Używanie takich półproduktów może sprawić, że utarty krem się szybko zepsuje. 
  • Ten krem ma dość długą datę ważności – odpowiednio przygotowany powinien być dobry do końca ważności użytych surowców. Dodatkowo witamina E ma działanie konserwujące.

Jeśli zdecydujecie się na przygotowanie takiego kremu dajcie znać jak Wam wyszło!
Miłego dnia!

TESTY NA ZWIERZĘTACH / KOSMETYKI WEGAŃSKIE / WERYFIKACJA FIRM


Często
dostaję pytania o to, czym właściwie są wegańskie kosmetyki, jakie
kryteria musi spełnić firma, żeby uznać ją za nietestującą na
zwierzętach i na jakiej podstawie mówię lub piszę o tym, że jakaś firma
nie jest cruelty free. Mam nadzieję, że w tym wpisie uda mi się
odpowiedzieć na te pytania.

Zacznijmy od definicji. Żeby uznać firmę za cruelty free musi ona spełniać kilka warunków: 
  • firma nie testuje na zwierzętach kosmetyków na żadnym etapie produkcji
  • firma nie zleca takich testów innym podmiotom
  • składniki kosmetyków nie są testowane na zwierzętach oraz ich dostawcy nie przeprowadzają takich testów
  • firma nie jest obecna na rynku chińskim (Hongkong/Macau jest jedynym wyjątkiem)  – Tutaj znajdziecie więcej informacji na ten temat
  • firma
    nie należy do koncernu, który przeprowadza testy na zwierzętach, zleca
    je innym podmiotom lub jest obecny w Chinach oraz nie ma powiązań z
    takimi przedsiębiorstwami.
  • certyfikaty
    cruelty free (np. PETA, Leaping Bunny), vegan lub inne króliki na
    opakowaniach nic nie znaczą – są jedynie częścią projektu graficznego
    lub są oznaczeniami płatnymi, przyznawanymi przez organizacje, które
    niestety nie zawsze dokładnie sprawdzają firmy lub nie aktualizują ich
    statusów bardzo często (np. Vegan Society mają bardzo niepewne kosmetyki
    Original Source lub Konopka’s)
Kosmetyki wegańskie:

  • są produkowane przez firmy, które spełniają wyżej wymienione warunki 
  • w swoim
    składzie nie zawiera żadnych substancji pochodzenia zwierzęcego (np.
    lanolina, jedwab, karmin, wosk pszczeli, keratyna, cholesterol, śluz
    ślimaka itd.)

W
Unii Europejskiej niby obowiązuje zakaz testów na zwierzętach, ale ja na
firmy patrzę całościowo. Co z tego, że szampon z L’oreala lub Green
Pharmacy, który stoi na półce w Rossmannie testowany nie był, jeśli firma wyraża zgodę na testy i płaci za nie w Chinach? Wejście na ten rynek oznacza akceptację testów na zwierzętach od których tam wyjątków nie ma (patrz: CHINY: TESTY NA ZWIERZĘTACH A SPECJALNE STREFY EKONOMICZNE, STREFY WOLNEGO HANDLU ITP. ). Wybór kosmetyków w drogeriach jest bardzo duży i nie trzeba kupować tych produkowanych przez firmy testujące [tutaj pomijam jakieś ciężkie choroby skóry, w przypadku których kosmetyki pielęgnacyjne są LEKAMI i można nie mieć wyboru].

To, że firma jest polska lub europejska nie oznacza, że jest cruelty-free. Pomijam
to, że wchodzenie na rynek Chiński jest ostatnio bardzo modne. Wiele
firm nie sprawdza dostawców składników. Tak – składniki w UE też nie
mogą być testowane, ale jest wiele surowców, których w Europie nie ma i
trzeba je sprowadzać z krajów, w których testy zakazane nie są. Poza
tym, gdyby te przepisy Unii działały, firmy nie miałyby problemu z
zadeklarowaniem na piśmie, że ich dostawcy nie testują. 

W
tym miejscu chciałabym zaznaczyć, że to, że jakaś firma jest małą
rodzinną manufakturą i produkuje kosmetyki naturalne, nie oznacza, że
jest ona cruelty free! Od takich przedsiębiorstw wymagam odpowiedzi na
takie same pytania jak od dużych firm. Tak samo błędne jest uważanie, że kosmetyki wegańskie muszą być ekologiczne, organiczne, naturalne lub fair trade. Niestety, takie teorie często pojawiają się w prasie. Odkłamaniem takich artykułów zajmuje się zazwyczaj Kasia Pink Mink Studio na swoim fanpage

Kolejną
sprawą jest to, że tak naprawdę weryfikacja firmy polega na tym, że
dostajemy od niej pisemną odpowiedź na wszystkie pytania i często nie
jesteśmy w stanie fizycznie zweryfikować, czy jest to prawda. Nie
jesteśmy pewni tego na 1000% dlatego liczymy na szczerość marek i
tłumaczenie wszystkich niejasności. Firma musi być TRANSPARENTNA,
przygotowana na różne pytania i udzielać jasnych odpowiedzi. Ja nie
wymagam zdradzania receptur ani nie chcę znać innych tajemnic firmowych.
To, że pytam w jaki sposób sprawdzają dostawców lub czy szukają
dystrybutora w Chinach nie jest żadną złośliwością. W przypadku
weryfikacji, czy dana marka jest cruelty free NIE DZIAŁA ZASADA DOMNIEMANIA NIEWINNOŚCI. Brak odpowiedzi lub udzielanie niewystarczających informacji dają podstawy do uznania firmy za co najmniej NIEPEWNĄ
Bardzo
ważna jest też częsta aktualizacja statusu różnych marek. Niestety,
realia w biznesie kosmetycznym są takie, że codziennie zachodzą zmiany.
Trzeba być czujnym. Czasami takie zmiany bolą, ja w ostatnich miesiącach
pożegnałam kilka ulubionych firm [np. Too Faced, Green Pharmacy (Elfa
Pharm), Bell] ale trzeba żyć dalej 🙂
Szkoda,
że tak naprawdę, że dokładna weryfikacja i częste aktualizowanie listy
jest pracą na pełen etat i niewiele osób może sobie na to pozwolić.
Jeśli chodzi o firmy amerykańskie i ogólnoświatowe najlepszym źródłem
informacji jest strona logicalharmony.net, niestety marki europejskie
mają tam problemy z dostaniem się na zieloną listę. Ja takiej listy
tworzyć nie zamierzam, ponieważ nie mam czasu na to, żeby ją
wystarczająco często aktualizować, ale myślę, że co 2-3 miesiące będę
publikować taką „aktualizację” statusu firm, z którymi pisałam. 

Ja tak
naprawdę cały czas się tego wszystkiego uczę i bardzo dziękuję za to, że
Kasia pomaga mi z interpretacją niektórych odpowiedzi i sugeruje o co
dopytać (bo czasami nie wiem o co chodziło autorowi). Idzie mi to coraz
lepiej!

Mam nadzieję, że ten artykuł Wam pomógł w zrozumieniu o co chodzi z tymi kosmetykami wegańskimi 😉
Miłego dnia!
Ewa

WEGAŃSKA MAŚĆ Z WITAMINĄ A? SKŁAD I PRZEZNACZENIE MAŚCI OCHRONNEJ Z HASCO

Na różnych stronach internetowych można znaleźć wiele artykułów poświęconych zastosowaniu maści z witaminą A. Według nich maść ta jest świetnym balsamem do ust, kremem pod oczy, do twarzy, do rąk lub stóp. Podobno działa przeciwzmarszczkowo, przeciwtrądzikowo, regenerująco i łagodząco. 

Przede wszystkim należy pamiętać, że maść z witaminą A jest LEKIEM produkowanym przez firmę, która na pewno nie jest cruelty free. W tym poście chciałabym jedynie zwrócić uwagę na jej skład i to, że ten wyrób medyczny niekoniecznie powinien być stosowany jak kosmetyk. 
Zacznijmy od składu. Większość takich maści już na pierwszy rzut oka wegańska nie jest – zawierają lanolinę lub wosk pszczeli. Niestety, nawet substancja czynna takiego produktu może nie być odpowiednia dla wegan – palmitynian retynolu (Retinyl Palmitate) czasami jest pochodzenia zwierzęcego.
Szczerze mówiąc potencjalnie wegańską składowo maść znalazłam jedną – w ofercie firmy Hasco Lek. Napisałam do nich maila w sprawie pochodzenia substancji czynnej w ich Maści Ochronnej z Witaminą A. Odpisali, że „zgodnie z deklaracją wytwórcy materiału wyjściowego (witaminy A), nie jest on pochodzenia odzwierzęcego„.
Kolejną sprawą jest przeznaczenie tego produktu leczniczego. Według producenta nie można go stosować na błony śluzowe i nie powinien się dostać do oczu, co wyklucza jego używanie jako kremu pod oczy lub balsamu do ust. Maść z witaminą A nie powinna być też stosowana w czasie ciąży ze względu na możliwe uszkodzenie płodu. Podczas używania leku nie można stosować kosmetyków o działaniu wysuszającym lub ściągającym
Może być stosowana jako produkt, którego celem będzie regeneracja naskórka, zmniejszenie rogowacenia lub złagodzenie stanów zapalnych, ale należy pamiętać, że jedynie w przypadku ostrych stanów zapalnych powinna być stosowana częściej niż 1-2 razy na dobę. 
Wszystkie podane powyżej informacje znajdują się na ulotce leku, dlatego nie do końca rozumiem promowania używania maści niezgodnie z jej przeznaczeniem. 
Używacie maści z witaminą A? Co myślicie o stosowaniu jej jak kosmetyku?

Nie chciałam na tym blogu pisać o lekach, ponieważ jest nie są cruelty free oraz jest to dość trudny i wrażliwy temat ale dla tej maści zrobiłam wyjątek. Codziennie widzę, że jest polecana do zastosowania kosmetycznego, a to w wielu przypadkach może nie być najlepszym pomysłem. CZYTAJMY ULOTKI LEKÓW!

Miłego dnia!
Ewa

*Wszystkie przedstawione w tym poście informacje pochodzą z mojej korespondencji z Hasco Lek i opakowania Maści Ochronnej z Witaminą A. 

KOSMETYKI VEGAN FOX / RECENZJA

Vegan Fox to dość młoda marka, która oferuje jedynie wegańskie kosmetyki. Mają kilka bardzo ciekawych linii zapachowych i spory wybór podstawowych produktów do pielęgnacji ciała i kilka do twarzy. Ich oficjalnym polskim dystrybutorem jest wrocławski sklep Urban Vegan, można je też zamówić stamtąd przez internet.

Oczyszczającą piankę do twarzy, krem do ciała oraz piankę do kąpieli dostałam od tego sklepu kilka miesięcy temu, ale wstrzymywałam się z tą recenzją z dwóch powodów. Po pierwsze chciałam naprawdę porządnie przetestować te produkty. Po drugie w internecie pojawiły się wątpliwości dotyczące sprawdzania przez tę markę dostawców. Napisałam do nich w tej sprawie i muszę powiedzieć, że według mnie Vegan Fox jest cruelty free. Ich wyjaśnienia w tej sprawie były spójne i wydaje mi się, że są jedną z niewielu firm, które naprawdę wiedzą o co mi chodzi, gdy dopytuję o dostawców składników.

Przejdźmy do kosmetyków. Najbardziej polubiłam piankę oczyszczającą do skóry suchej, chociaż nie jest ona przeznaczona do mojego typu skóry. Ten produkt jest baardzo wydajny! Używam go codziennie od połowy grudnia i mam jeszcze 1/4 opakowania. Pianka dobrze ale nie agresywnie oczyszcza skórę po demakijażu, ale niestety dla mojej cery tłustej jest wieczorem za delikatna. Kocham używać ją rano, ponieważ mycie nią twarzy jest bardzo przyjemne. Moja skóra nie jest ściągnięta, mam nawet wrażenie, że ta pianka ją nawilża. Po niektórych kosmetykach, które zawierają aloes mam reakcję alergiczną, ale tutaj nic takiego się nie stało. Rzadko to piszę, ale zastanawiam się nad kupieniem tej pianki gdy ten egzemplarz mi się skończy. Chętnie wypróbowałabym też tą przeznaczoną do skóry tłustej.

Lawendowy zestaw, czyli krem do ciała i pianka do kąpieli to też całkiem fajne kosmetyki. Uwielbiam ich zapach, który jest bardzo relaksujący i idealny na wieczorną kąpiel. Ułatwia zasypianie. Może to co teraz napiszę wyda Wam się dziwne, ale to jak pachną te kosmetyki budzi we mnie pozytywne skojarzenia, ponieważ ten zapach kojarzy mi się z moim kiedyś ulubionym płynem do prania Dixan (który niestety nie jest CF). Przejdźmy do ich działania. Krem do ciała dobrze nawilża skórę, ale nie używałam go w duże mrozy bo nie dał by rady. Ma lekką konsystencję, która szybko się wchłania. Myślę, że będzie fajny na wiosnę i lato. Jego zapach utrzymuje się na ciele dość długo, nie do rana, ale tak 2-3 godziny jest dla mnie wyczuwalny. Pianka do kąpieli jest niestety najsłabszym produktem z całej trójki. Średnio się pieni w wannie i zapach jest dla mnie za mało intensywny. Jej plusem jest to, że nie wysusza skóry. Jest dobrym dopełnieniem kremu do ciała.



SKŁADY:
PIANKA DO TWARZY: Aqua
| Cocamidopropyl Betaine | Polyquaternium-7 | Aloe Barbadensis Extract |
Panthenol | Disodium Lauryl Sulfosuccinate | Sodium Chloride | Sodium
Lactate | Sodium PCA | Polysorbate 20 | Parfum | Glycine | Fructose |
Urea | Lactic Acid | Phenoxyethanol | Ethylhexylglycerin | Potassium
Sorbate | Sodium Benzoate

KREM DO CIAŁA: Aqua | Persea Gratissima Oil | Caprylic/Capric Triglyceride |
Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate 1 | Glycerin | Glyceryl Stearate
| Stearyl Alcohol | Parfum | Aloe Barbadensis Extract | Panthenol |
Lecithin | Ascorbyl Palmitate | Helianthus Annus Seed Oil | Tocopherol |
Phenoxyethanol | Ethylhexylglycerin | Potassium Sorbate | Sodium
Benzoate | Linalool | Limonene | Coumarin | Benzyl Salicylate
PIANKA DO KĄPIELI: Aqua | Sodium Laureth Sulfate | Sodium Chloride |
Polyquaternium-7 | Parfum | Propylene Glycol | Cocamine Oxide | Citric
Acid | Glycerin | Betaine | Methylchloroisothiazolinone | Magnesium
Nitrate | Linalool | Limonene | Coumarin 

Co myślicie o tych kosmetykach?
Miłego dnia!

WEGAŃSKIE ALTERNATYWY DLA CIENI MAC I INGLOT / WKŁADY DO PALETEK MAGNETYCZNYCH

Kiedyś bardzo lubiłam pojedyncze cienie z Inglota, ponieważ mogłam skomponować własną paletkę, sama dobrać wszystkie pasujące mi odcienie i nie musiałam ich kupować na raz, tylko co miesiąc dokładałam 2-3 kolory. 
Nadal mam kilka takich cieni, które już prawie zużyłam i od jakiegoś czasu szukam innej firmy, która oferuje podobne rozwiązanie. 
Niewątpliwym plusem skomponowania paletki, w której mamy cienie z wymiennymi wkładami jest to, że możemy trzymać wiele kolorów w jednym miejscu. Do palety magnetycznej, oprócz cieni, można włożyć wkłady róży do policzków, pudrów do konturowania lub rozświetlaczy. Dodatkowo, gdy skończy się nasz ulubieniec (u mnie jest to zawsze beżowy mat) nie trzeba kupować kolejnej paletki – wystarczy dokupić jeden odcień. 
Znalazłam kilka nietestujących na zwierzętach firm, które mają podobny system do MACa, INGLOTA lub KOBO. Podzieliłam je według rozmiaru wyprasek cieni, jeśli tak jak ja macie w domu stare palety z przegródkami, z wyżej wymienionych marek, mam nadzieję, że będzie to dla Was ważna informacja. 
Rozmiar wypraski identyczny jak MAC i INGLOT:
1. GlamSHADOWS– 12 zł., 1,8g /wszystkie odcienie są wegańskie
2. Makeup Geek – 6$ lub 10$, 1,8g / wegańska lista
3. Colourpop – 5$, 1,2g lub 1,5g / w FAQ jest lista niewegańskich odcieni
4.Red Apple Lipstick – 18,75 $, 1,5g / wszystkie są wegańskie 
Większe rozmiary wkładów:
1.Nabla – od 27,90 do 36,50 zł, 2,5g / nie znalazłam żadnego niewegańskiego odcienia, ale można to sprawdzić na ich włoskiej stronie.
2.PuroBIO  – 33,50 zł, 2.5g / wszystkie odcienie są wegańskie
3.Sugarpill – 10$, 3,5g / przy wegańskich odcieniach jest oznaczenie „Vegan”
4.Neve Cosmetics – 4,2 Euro, 3g / Przy każdym odcieniu w zakładce info jest informacja, czy jest on wegański 
5.OFRA Cosmetics – od 10$ do 15$, 2g lub 4g / Na LH znalazłam informację, że wszystkie kosmetyki tej firmy są wegańskie 
6.Luxie Beauty – 6$, nie mogę znaleźć informacji o rozmiarze / Wszystkie są wegańskie 
7.Face Atelier – 17$, 1,8g / Na stronie producenta wypisane są niewegańskie odcienie

Niestety prawie wszystkie wymienione tutaj firmy są dostępne jedynie przez internet, stacjonarnie zdarza się szafa PuroBIO. Kosmetyki Nabla od ręki można kupić w sklepie LetsBeauty na ulicy Koszykowej w Warszawie. 
W wielu polskich sklepach internetowych można bez problemu kupić Glam Shadows, Nablę, PuroBIO i Makeup Geek.

Jakie cienie lubicie najbardziej?
Miłego dnia!

BELL NIE JEST CRUELTY FREE?

Firmę Bell znamy wszyscy. Do tej pory byłam przekonana, że te kosmetyki nie są testowane na zwierzętach i nie ma ich w Chinach, opublikowałam wegańską listę i recenzowałam te produkty. Niestety, nie jestem już pewna, czy są ok ;(
Niestety wczoraj szukając informacji o zupełnie innej marce natknęłam się na wiadomość o tym, że firma BELL PPHU była obecna na targach China Beauty Expo w Szanghaju. Nie przesądza to oczywiście od razu o zmianie statusu marki, ale budzi podejrzenia. Zapytałam Bell o to wydarzenie i o obecność na rynku chińskim i nie otrzymałam jasnej odpowiedzi. 
Dostałam wiadomość, że w tym momencie nie mają dystrybucji na terenie Chin oraz, że Bell nie posiada konkretnych informacji na temat planów wejścia na ten rynek. Przecież cel takich targów jest jasny – promocja kosmetyków marki na tym rynku i zdobycie dystrybutora.
Dopytywałam o to, ale firma twierdzi, że nie może udzielić informacji w tej sprawie. 
Dodatkowo według Bell informacje o obecności w Chinach nie mają związku ze statusem CF.
Szczerze mówiąc, na dzień dzisiejszy firma Bell ma dla mnie status NIEPEWNY! Mam nadzieję, że sytuacja się wyjaśni, to jest w interesie firmy. Jest mi przykro ponieważ lubię te kosmetyki, ale na jednej marce świat się nie kończy!

EDIT! W tym roku Bell znowu będzie na targach w Chinah ;( http://polcharm.com.pl/pl/event/china-beauty-expo/

Miłego dnia!
Ewa

NIETESTOWANE NA ZWIERZĘTACH OLEJE. MASŁA, GLINKI, HYDROLATY I INNE PÓŁPRODUKTY KOSMETYCZNE

Do tej pory zdecydowana większość firm, które oferują półprodukty kosmetyczne były niepewne jeśli chodzi o status cruelty free. Dwa tygodnie temu napisałam w tej sprawie do kilkunastu sklepów, które oferują takie surowce. Część z nich całkowicie zignorowała mojego maila, dwa muszą jeszcze doprecyzować swoją odpowiedź, ale już dziś mogę Wam przedstawić listę nietestowanych na zwierzętach olejów, maseł, hydrolatów, glinek i innych półproduktów.  

ECOSPA (aktualizacja 2-03-2018)
Calaya – UWAGA! Nie wszystkie produkty dostępne w sklepie Naturalne Piękno są cruelty free. Są tam też m.in niepewne kosmetyki rosyjskie.
Dodatkowo wiele olejów, glinek i maseł w ofercie mają firmy:
Mokosh
Nacomi

Mam nadzieję, że ta lista Wam się przyda 🙂 Postaram się ją na bieżąco aktualizować jak tylko dostanę nowe informacje 🙂

Bardzo dziękuję Kasi PINK MINK Studio za pomoc w interpretacji niektórych maili 😉 Wpadajcie na jej świetny kanał na youtube.

Miłego dnia!
Ewa

NANSHY, FLAWLESS FOUNDATION / NAJLEPSZY PĘDZEL DO PODKŁADU?



Nanshy to brytyjska firma, która produkuje bardzo dobrej jakości wegańskie pędzle do makijażu. Od jakiegoś czasu są bardzo dobrze dostępne w Polsce i na szczęście ich ceny nie zabijają. Chociaż uwielbiam nakładać fluid gąbkami Beauty Blender i Real Techniques, dobry pędzel flat top uważam za świetną inwestycję. Można nim zaaplikować podkład płynny i mineralny, wklepać puder, nawet w kryzysowych sytuacjach wykonturować twarz. 

Flawless Foundation z Nanshy to mój ulubieniec. Włosie jest bardzo przyjemne w dotyku i miękkie. Jest też gęste i sprężyste więc nakładanie nim podkładu to czysta przyjemność. Dzięki takiemu typowi pędzla jestem w stanie uzyskać dużo większe krycie niż gąbką, co ratuje niektóre fluidy. Nie gubi w ogóle włosia.
Znalazłam tylko jedną jego wadę – długo schnie. Niestety to jest cecha większości tak gęstych pędzli. 

Uważam, że pędzel Nanshy jest trochę lepszy od Hakuro H50 (niestety nie mogę ich porównać na zdjęciach, ponieważ mój H50 niedawno, po kilku latach używania się rozkleił). Miałam też kiedyś podobny pędzel z EcoTools, który nie był aż tak gęsty i się rozwalił po miesiącu (inne pędzle z tej firmy mam kilka lat, więc chyba trafiłam na jakiś uszkodzony egzemplarz).

Pędzle Nanshy można kupić w wielu drogeriach internetowych.

Czym najbardziej lubicie nakładać podkład? 
Miłego dnia!
Ewa

PS. Zauważyłam, że ten model pędzla ma różną numeracje – pisałam w tej sprawie do sklepu, w którym go kupiłam i dowiedziałam się, że producent coś pozmieniał. Na stronie Nanshy pędzel podpisany F02 na zdjęciu też ma numer F01.