Strona główna Blog Strona 13

WEGAŃSKIE KOSMETYKI PUROBIO / LISTA 2020 #WSPIERAMETYCZNEFIRMY

Cześć, w poprzednim poście pisałam Wam jak w tym kryzysowym czasie możecie pomóc swoim ulubionym etycznym firmom (kosmetycznym, ubraniowym, usługodawcom, restauracjom), dziś kontynuuję akcję #WSPIERAMETYCZNEFIRMY na blogu wpisem z listą wegańskich kosmetyków PuroBIO.
Bardzo lubię te kosmetyki PuroBIO, które do tej pory miałam okazję testować, m. in SUBLIME Drop Foundation, cienie do powiek, bazę pod cienie i róż. Są naturalne, lecz większością można osiągnąć taki sam efekt jak kosmetykami konwencjonalnymi, są równie dobrze napigmentowane i łatwe w użyciu. 
Oczywiście PuroBIO nie ma powiązań z testami na zwierzętach, jej status cruelty free sprawdzała Kasia PINK MINK Studio.
PuroBIO ma polskiego dystrybutora, dzięki któremu możemy znaleźć tę markę w wielu sklepach stacjonarnych oraz polskich drogeriach internetowych, mamy testery oraz nie musimy dopłacać za sprowadzenie ich z Włoch. Jak wiecie sytuacja takich mniej znanych etycznych firm jest teraz bardzo ciężka, a szkoda by było gdyby musiały zakończyć działalność. W związku z tym jeśli teraz planujecie kupno jakiegoś kosmetyku PuroBIO super będzie jeśli zamówicie go na oficjalnej stronie dystrybutora – purobio.com.pl

TWARZ:

OCZY:

USTA:

PĘDZLE:

PIELĘGNACJA:

MYDŁA:

DYFUZORY:

Jak zawsze, mam nadzieję, że lista wegańskich kosmetyków PuroBIO pomoże Wam w zakupach 🙂
Miłego dnia!
Ewa 

*To nie jest wpis sponsorowany, ale zawarte są w nim linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli kupisz coś po kliknięciu w podany odnośnik, dostanę z tego tytułu niewielką prowizję. Cena produktów nie ulegnie zmianie.

PÜR COSMETICS – WEGAŃSKA LISTA 2020 #WSPIERAMETYCZNEFIRMY

Cześć!
Jak wiecie przez zamknięte sklepy i kwarantannę nastały ciężkie czasy dla firm z wielu branż. Zarówno ja, jak i Kasia PINK MINK Studio od kilku dni otrzymujemy dość niepokojące wieści od małych etycznych firm, które nie mają zamówień, straciły duże pieniądze przez odwołane targi, ich kontrahenci zalegają z płatnościami, ponieważ również mają problemy z płynnością finansową i są w naprawdę bardzo trudnej sytuacji. 
Oczywiście bardzo popieramy akcję zostań w domu i same ograniczamy wychodzenie do minimum, ale bardzo chcemy wspomóc etyczne marki, ponieważ mogą nie przetrwać. 

Jak możemy pomóc etycznym firmom? 

Nie chcę nikogo namawiać do robienia niepotrzebnych zakupów. W tej akcji nie chodzi o to, żeby teraz kupić dziesiątki zbędnych rzeczy dla idei. 
Chcemy zwrócić Waszą uwagę na niszowe etyczne firmy, abyście wzięli je pod uwagę, gdy planujecie jakieś zakupy. Chcemy Wam pokazać te marki, bo może znajdziecie w ich ofertach coś, co jest Wam potrzebne. 
Mam nadzieję, że przyłączycie się do nas i pokażecie na zdjęciach swoje ulubione produkty od małych etycznych firm. Nie tylko kosmetycznych, w trudnej sytuacji są też producenci etycznych ubrań bądź wegańskie restauracje. Pamiętajmy też o polskich dystrybutorach niszowych marek, usługodawcach i kurierach (bardzo często na samozatrudnieniu), którzy również muszą pracować aby mieć środki do życia.

Jak możecie wesprzeć akcję #WSPIERAMETYCZNEFIRMY?

  • udostępnij na Facebooku lub Instagramie zdjęcie ulubionego kosmetyku lub ubrania
  • opublikuj zdjęcie jedzenia ze swojej ulubionej restauracji, która obecnie dowozi jedzenie lub działa z odbiorem
  • poleć ulubiony etyczny salon kosmetyczny, manicure, wizażystę lub fryzjera jeśli oferują zakup voucherów na czas po epidemii
  • oznacz swoją ulubioną firmę, profil Happy Rabbit, PINK MINK Studio i Ecodesigner oraz użyj hashtagu #WSPIERAMETYCZNEFIRMY. Bardzo chętnie udostępnimy Wasze posty jeśli kosmetyki będą spełniały kryteria cruelty free stowarzyszenia Kosmetyki Bez Okrucieństwa a pozostałe rzeczy będą wegańskie
  • obserwuj profile swoich ulubionych firm w social mediach, lajkuj i udostępniaj ich posty. To nic nie kosztuje a może ktoś w Twoich znajomych coś od nich kupi

Mam nadzieję, że przyłączycie się do akcji! Zapraszam do niej też wszystkie blogerki i blogerów
Przejdźmy do tematu dzisiejszego wpisu, czyli marki PÜR COSMETICS. Jest to firma amerykańska działająca od prawie 20 lat. Ich kosmetyki łączą skuteczność i profesjonalny wygląd na skórze z właściwościami pielęgnującymi skórę. Od niedawna mają dystrybutora w Polsce, więc są coraz lepiej dostępne.  
Oczywiście firma nie ma powiązań z testami na zwierzętach, co zostało sprawdzone m.in przez Logical Harmony.
Czy PÜR COSMETICS. jest firmą wegańską?
Nie, w części asortymentu znajdują się składniki odzwierzęce, ale marka ma wiele wegańskich kosmetyków. Na tej liście znajdziecie wegańskie opcje dostępne w Polsce. 

TWARZ:

OCZY:

USTA:

PĘDZLE:

Jak zawsze, mam nadzieję, że lista pomoże Wam w zakupach 🙂
Które wegańskie kosmetyki PÜR COSMETICS lubicie najbardziej? Podzielcie się swoimi opiniami!
Miłego dnia!
Ewa 
Przy okazji zapraszam Was na Instagram https://www.instagram.com/happyrabbit_vegan/ gdzie będzie się dużo działo w związku z akcją #WSPIERAMETYCZNEFIRMY i bardzo Wam polecam konsultacje u Kasi, które są teraz w specjalnej cenie 😉 Podczas rozmowy możecie zadać każde pytanie dotyczące testowania kosmetyków, kosmetyków wegańskich, makijażu, pielęgnacji czy marek potwierdzonych.

*To nie jest wpis sponsorowany, ale zawarte są w nim linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli kupisz coś po kliknięciu w podany odnośnik, dostanę z tego tytułu niewielką prowizję. Cena produktów nie ulegnie zmianie.

EZEBRA.PL / LISTA FIRM CRUELTY FREE 2021


Ezebra to według moich obserwacji jedna z najpopularniejszych drogerii internetowych, więc na blogu Happy Rabbit nie mogło zabraknąć listy firm cruelty free dostępnych w tym sklepie. Zobaczcie jak dużo marek niemających powiązań z testami na zwierzętach tam jest! Ponad 50!
Żadna z niżej wymienionych firm nie ma powiązań z testami na zwierzętach, spełnia moje oraz stowarzyszenia Kosmetyki Bez Okrucieństwa wymagania cruelty free, czyli:
  • Nietestowanie gotowych kosmetyków na zwierzętach na żadnym etapie produkcji; 
  • Niezlecanie testów na zwierzętach innym podmiotom; 
  • Nietestowanie na zwierzętach składników produktów i niezlecanie takich testów; 
  • Sprawdzanie całościowej polityki dostawców surowców i posiadanie oświadczeń potwierdzających, że nie przeprowadzają oni żadnych testów na zwierzętach i nie zlecają żadnych testów na zwierzętach;
  • Nieobecność na rynku chińskim (z wyjątkiem Hongkongu); 
  • Brak powiązań z firmami, które nie spełniają powyższych kryteriów
Wszystkie z nich zostały sprawdzona przeze mnie, Stowarzyszenie Kosmetyki Bez OkrucieństwaKasię PINK MINK Studio lub Logical Harmony

Serdecznie Was zapraszam do śledzenia działalności Happy Rabbit na Instagramie – https://www.instagram.com/happyrabbit_blog/. Publikuje tam sporo list i infografik oraz dużo stricte kosmetycznych treści. 

Jak zwykle – lista jest ułożona w kolejności alfabetycznej
Nowe firmy oznaczone są 🌷

Ardell 

Iossi 🌷
Lily Lolo 🌷
Yope 

Mam nadzieję, że lista firm cruelty free pomoże Wam w zakupach wdrogerii internetowej ezebra.pl!

Miłego dnia!
Ewa 

Wpis powstał dzięki wsparciu Patronek i Patronów z Patronite. Możesz do nich dołączyć tutaj: https://patronite.pl/HappyRabbit

Annie, Justynie, Danieli, Martynie, Alicji i Agnieszce.

Zobacz też:

""

""
*To nie jest wpis sponsorowany, ale zawarte są w nim linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli kupisz coś po kliknięciu w podany odnośnik, dostanę z tego tytułu niewielką prowizję. Cena produktów nie ulegnie zmianie.

WEGAŃSKIE KOSMETYKI DO DEMAKIJAŻU

Nadszedł czas na publikację kolejnego wpisu z serii „demakijaż i oczyszczanie twarzy”! Tym razem jest to zestawienie wegańskich kosmetyków do demakijażu – płynów micelarnych, dwufazowych i olejków
Mam nadzieję, że lista Wam się przyda i każdy znajdzie coś dla siebie!
Jak zawsze na liście są jedynie firmy, które spełniają moje wymagania odnośnie statusu cruelty free i zostały sprawdzone przeze mnie, Kasię z Pink Mink Studio, Stowarzyszenie Kosmetyki Bez Okrucieństwa bądź Logical Harmony. Te wymagania obejmują: 
  • Nietestowanie gotowych kosmetyków na zwierzętach na żadnym etapie produkcji; 
  • Niezlecanie testów na zwierzętach innym podmiotom; 
  • Nietestowanie na zwierzętach składników produktów i niezlecanie takich testów; 
  • Sprawdzanie całościowej polityki dostawców surowców i posiadanie oświadczeń potwierdzających, że nie przeprowadzają oni żadnych testów na zwierzętach i nie zlecają żadnych testów na zwierzętach; 
  • Nieobecność na rynku chińskim (z wyjątkiem Hongkongu); 
  • Brak powiązań z firmami, które nie spełniają powyższych kryteriów

Zapraszam Was też do przeczytania poprzednich wpisów z tej serii:
DEMAKIJAŻ I CODZIENNE OCZYSZCZANIE SKÓRY – wpis o kolejności wykonywania demakijażu i oczyszczania skóry
NAJLEPSZE ŻELE DO MYCIA TWARZY – recenzja najlepszych kosmetyków oczyszczających które testowałam przez ostatnie lata
WEGAŃSKIE KOSMETYKI – ŻELE, PIANKI I EMULSJE DO MYCIA TWARZY – lista wszystkich dostępnych w Polsce wegańskich kosmetyków do oczyszczania twarzy

🦄 Jednorożcem zaznaczyłam firmy, które są słabo dostępne w Polsce, ale bywają w TK-Maxx lub w zagranicznych sklepach internetowych




🦄 ACURE:

ALLVERNE:

ALTERRA:

🦄 ANDALOU NATURALS:

APIS:

BANDI:

🦄 BEAUTY WITHOUT CRUELTY:

BE ORGANIC:

BIOETIQ:

BIOCHEMIA URODY:

CLOCHEE:

CREAMY:

🦄 DERMA E:

🦄 DESERT ESSENCE:

DR IRENA ERIS:

🦄 GIOVANNI:

GO CRANBERRY (Nova Kosmetyki):

PIXI BEAUTY:

PURE BY CLOCHEE:

PUROBIO:

RESIBO:

SZMARAGDOWE ŻUKI:

TOŁPA:

Koniecznie dajcie znać, które z tych wegańskich kosmetyków do demakijażu lubicie najbardziej!
Dajcie też znać, jeśli o którymś zapomniałam 🙂
Miłego dnia!
Ewa
*Część linków w tym poście to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli kupisz coś po kliknięciu w podany odnośnik, dostanę z tego tytułu niewielką prowizję. Cena produktów nie ulegnie zmianie. To nie jest wpis sponsorowany.

HEBE / LISTA FIRM CRUELTY FREE 2020

Cześć!
W końcu przyszedł czas na jedną z najbardziej wyczekiwanych list na Happy Rabbit – lista firm cruelty free dostępnych w sieci drogerii HEBE!

Lubię kupować w Hebe, ponieważ w tej sieci znajdziemy bardzo dużo wegańskich kosmetyków zarówno pielęgnacyjnych, jak i do makijażu. Dajce znać, które lubicie najbardziej 😉

Żadna z niżej wymienionych firm nie ma powiązań z testami na zwierzętach, spełnia moje wymagania cruelty free, czyli:
  • Nietestowanie gotowych kosmetyków na zwierzętach na żadnym etapie produkcji; 
  • Niezlecanie testów na zwierzętach innym podmiotom; 
  • Nietestowanie na zwierzętach składników produktów i niezlecanie takich testów; 
  • Sprawdzanie całościowej polityki dostawców surowców i posiadanie oświadczeń potwierdzających, że nie przeprowadzają oni żadnych testów na zwierzętach i nie zlecają żadnych testów na zwierzętach;
  • Nieobecność na rynku chińskim (z wyjątkiem Hongkongu); 
  • Brak powiązań z firmami, które nie spełniają powyższych kryteriów


Wszystkie z nich zostały sprawdzona przeze mnie, Stowarzyszenie Kosmetyki Bez OkrucieństwaKasię PINK MINK Studio lub Logical Harmony
Serdecznie Was zapraszam do śledzenia działalności Happy Rabbit na Instagramie – https://www.instagram.com/happyrabbit_blog/. Publikuje tam sporo list i infografik oraz dużo stricte kosmetycznych treści. 

AKTUALIZACJA 4-10-2020

🐢 oznaczyłam dopisane podczas aktualizacji firmy 🙂
Lista jest ułożona w kolejności alfabetycznej 🙂

Jak zawsze, mam nadzieję, że lista firm cruelty free pomoże Wam w zakupach w Hebe 🙂
Miłego dnia!
Ewa 

* post zawiera linki afiliacyjne

WEGAŃSKIE KOSMETYKI – ŻELE, PIANKI I EMULSJE DO MYCIA TWARZY


Cześć,

Z racji tego, że ostatnie wpisy na blogu skupiają się na oczyszczaniu twarzy i demakijażu, nie mogło zabraknąć listy wegańskich żeli, pianek i emulsji do mycia twarzy.

Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie na liście kosmetyk odpowiedni dla siebie. Są na niej kosmetyki o różnych (ale wegańskich) składach, konsystencjach i w przedziale cenowym od 7 do 360 złotych!

Jak zawsze mam nadzieję, że lista Wam się przyda!

Jak zawsze na liście są jedynie firmy, które spełniają moje wymagania odnośnie statusu cruelty free i zostały sprawdzone przeze mnie, Kasię z Pink Mink Studio, Stowarzyszenie Kosmetyki Bez Okrucieństwa bądź Logical Harmony 🙂

Przeczytaj też:
DEMAKIJAŻ I CODZIENNE OCZYSZCZANIE SKÓRY – wpis o kolejności wykonywania demakijażu i oczyszczania skóry
NAJLEPSZE ŻELE DO MYCIA TWARZY – recenzja najlepszych kosmetyków oczyszczających które testowałam przez ostatnie lata

Lista wegańskich kosmetyków do demakijażu – olejków, płynów micelarnych i mleczek, pojawi się za niedługo 🙂

🦄 Jednorożcem zaznaczyłam firmy, które są słabo dostępne w Polsce, ale bywają w TK-Maxx lub w zagranicznych sklepach internetowych

🦄 ACURE:

🦄 ALBA BOTANICA:

ALKEMIE:

🦄 ANDALOU NATURALS:

APIS:

DR DUDA – KOSMETYKI UZDROWISKOWE:

DR HAUSCHKA:

DOTTORE:

🦄 EARTH SCIENCE:

ECO BY SONYA:

🦄 GREEN PEOPLE:

MAKE ME BIO:

🦄 SIBU BEAUTY:

SOAP SZOP:

TATA HARPER:

TERMISSA:

TOŁPA:

UNDER TWENTY:

VEOLI BOTANICA:


YOUTH TO THE PEOPLE:

Koniecznie dajcie znać, które z tych wegańskich kosmetyków do oczyszczania twarzy lubicie najbardziej!

Dajcie też znać, jeśli o którymś zapomniałam 🙂

*Część linków w tym poście to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli kupisz coś po kliknięciu w podany odnośnik, dostanę z tego tytułu niewielką prowizję. Cena produktów nie ulegnie zmianie. To nie jest wpis sponsorowany.

DEMAKIJAŻ I CODZIENNE OCZYSZCZANIE SKÓRY



Demakijaż jest najważniejszą mojej częścią pielęgnacji twarzy.
Umożliwia on skórze regenerację podczas snu oraz wchłanianie substancji aktywnych zawartych w kremach. Jeśli nie nosimy
makijażu, nasza skóra po całym dniu jest brudna i obciążona
kurzem, sebum i bakteriami. Nawet najlepszy krem na świecie nie
zadziała, jeżeli zostanie nałożony na nieoczyszczoną skórę.

Z mojego doświadczenia wynika, że najskuteczniejszy demakijaż powinien być wykonywany w kilku etapach. Samo
przetarcie twarzy nasączonym wacikiem nie wystarcza. Bród i resztki
kosmetyków zostają w porach. Oczyszczanie powinno być jednocześnie
bardzo dokładne i delikatne, by nie naruszyć naturalnej warstwy
ochronnej skóry, ale jednocześnie zmyć z niej wszystko, co się na niej przez cały dzień (lub noc!) zebrało. 
W tym wpisie skupię się jedynie na czynnościach wykonywanych codziennie. Nie będę poruszać tematu tonizowania, złuszczania oraz masek oczyszczających, które będą miały swoje pięć minut za jakiś czas 🙂  

WIECZÓR

Krok I – DEMAKIJAŻ OCZU
Pierwszym krokiem mojego demakijażu jest zawsze zmycie makijażu oczu. Są one super wrażliwe, szczególnie moje lewe oko po operacji reaguje często pieczeniem bądź łzawieniem. Nie lubię tego robić olejami, więc kilka lat temu przerzuciłam się na płyny micelarne oraz bezolejowe płyny i od tego czasu moje oczy czują się lepiej. Tusz, eyeliner i cienie można dużo szybciej rozpuścić olejami, ale odzwyczaiłam się od tego tłustego efektu na powiekach.
Jeśli używacie olejów i Wam nie szkodzą to wspaniale. Zwróćcie może uwagę na kupowanie gotowych produktów używanych w okolice oczu. Wiem, że zrobienie mieszanki do OCM w domu jest dziecinne łatwe, ale ona nigdy nie będzie wykonana w tak sterylnych warunkach jak te ze sklepu. Sama uwielbiam robić domowe kosmetyki, w tym wpisie zobaczycie jeszcze przepis na mój krem do demakijażu twarzy, ale mam ogromne wątpliwości dotyczące robienia produktów, które mogą mieć częstą styczność z oczami.
O moich ulubionych (i nielubianych) płynach micelarnych mogliście przeczytać kilka lat temu TUTAJ, a o micelach w szklanych opakowaniach LESS WASTE pisałam TUTAJ. W dzisiejszym wpisie opowiem Wam szerzej jedynie o dwóch fajnych nowościach.

Płyn do demakijażu oczu Isana jest cudowny. Ma bardzo krótki, prosty skład, w którym nie ma żadnych zbędnych dodatków. Zawiera też bardzo niewiele substancji pielęgnujących, ale nie oczekuję ich w produkcie, który spędza na niewielkim obszarze mojej skóry minutę, czasami przy mocniejszym makijażu dwie. Płyn bez żadnego problemu zmywa mój codzienny makijaż oczu (tusz do rzęs i jasne cienie), rozpuszczenie eyelinera Kat Von D wymaga dłuższego trzymania waciku na oku, ale micel daje sobie z nim radę. W ogóle nie podrażnia moich oczu, nawet gdy za wiele wyleję na wacik i trochę płynu wpadnie do oka. Bardzo bym chciała, żeby Rossmann zaczął produkować go w większych opakowaniach, bo w tym momencie jest dostępny jedynie w pojemnościach 50 oraz 100 ml.

W ostatnich miesiącach też bardzo polubiłam Oczyszczający Płyn Micelarny z serii PURE by Clochee, która jest dostępna w drogeriach Hebe. Jest to kosmetyk dla osób, które oczekują od płynu micelarnego naturalnego składu i większej ilości substancji aktywnych. W swoim składzie zawiera wodę z kwiatów gorzkiej pomarańczy, nawilżającą glicerynę, łagodzący pantenol, regenerujące ekstrakt z marakui i z korzeni żywokostu oraz wyciąg z z melisy, który działa antybakteryjnie i pomaga łagodzić wszelkie aktywne zmiany na skórze. Bardzo lubię ten kosmetyk, radzi sobie ze zmywaniem makijażu, nie podrażnia skóry i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Jedyną rzeczą, do której muszę się przyczepić, jest jego intensywny owocowo kwiatowy zapach. Jest przyjemny, ale w mojej opinii trochę za mocny.

Bardzo cenię też płyny micelarne robione przez Tołpę, szczególnie te z serii Green, których 400 ml czasami można dostać w Biedronce albo Lidlu za 15 złotych. Dobrze zmywają makijaż i nie podrażniają moich oczu. Bardzo polecam!
Krok II – ZMYCIE PIERWSZEJ WARSTWY MAKIJAŻU TWARZY
Teraz jest czas na olej. W zależności od stanu mojej cery bądź humoru stosuję różne opcje – czasami mieszanki tłuszczów płynnych, czasami stałych z płynnymi (tzw. balsamy lub kremy do demakijażu).
O ile jestem przekonana, że oleje najlepiej rozpuszczają wszystkie warstwy makijażu, filtr, sebum i inne zanieczyszczenia, nie cierpię wszelkich szmatek, które są elementem metody OCM. Przez kilka lat kombinowałam i doszłam do wniosku, że najlepiej sprawdza mi się mieszanka olejów z emulgatorem. 
Gdy nie dodawałam emulgatora do olejów, czułam potrzebę zmywania ich mocnymi żelami, zwykle robiłam to dwa razy, żeby mieć pewność, że usunęłam cały tłuszcz i zanieczyszczenia ze skóry. Wiązało się to często z doprowadzeniem powierzchni skóry do tzw. „skrzypiącej czystości” i naruszenia naturalnej powłoki hydrolipidowej skóry, co tylko powodowało wzmożoną produkcję sebum. I kółko się zamykało. 
Lubię, gdy konsystencja mojego „balsamu” do demakijażu jest stała w temperaturze pokojowej, ale jednocześnie dość miękka i szybko rozpuszczająca się w kontakcie z palcami. Aby osiągnąć ten efekt mieszanka składa się w 50% z tłuszczów stałych (masło shea lub masło mango, olej kokosowy jest za miękki a masło kakaowe za twarde, więc jeśli chcecie ich użyć konieczne będzie inne stężenie), 40 olejów płynnych i 10% emulgatora
Na letnie wyjazdy, gdy wiem, że balsam może być narażony na wyższe temperatury niż u mnie w domu, zwiększam stężenie maseł do 60%, a olejów płynnych dodaję 30%. Dzięki temu kosmetyk jest twardszy i wolniej się roztapia pod wpływem temperatury. 
Składniki balsamu zawsze dostosowuje do aktualnego stanu cery, stałymi elementami są masło shea oraz olej rycynowy. Do nich w zależności dodaję oleje, które mają mi pomóc w rozwiązaniu jakiegoś problemu ze skórą (na przykład olej neem lub z czarnuszki w czasie wysypu, olej awokado gdy moja cera jest przesuszona bądź olej z dzikiej róży gdy chcę rozświetlić skórę i wzmocnić naczynka). 
Nie oszukujmy się. Jeśli używamy takiego balsamu jedynie do zmycia makijażu i mamy go na twarzy mniej więcej 3 minuty, nie musimy do niego dodawać olejów „na problem” bo i tak będą miały małe szanse na działanie. Wtedy wystarczą niedrogie tłuszcze płynne, na przykład olej z pestek winogron, słodkich migdałów lub pestek moreli. Ja po pierwszym zmyciu makijażu i warstwy balsamu lubię zrobić jeszcze masaż twarzy, który trwa około 5 minut i pomaga w doczyszczeniu porów. Dodatkowo bardzo relaksuje mięśnie twarzy. Z tego powodu wolę dodać do mojego balsamu oleje aktywnie działające na konkretne problemy oraz olejki eteryczne.
Aktualnie stosuję balsam, który ukoić podrażnioną i przesuszoną centralnym ogrzewaniem oraz katarem skórę oraz pomóc w ukojeniu kilku zmian trądzikowych.
Moja mieszanka składa się z następujących składników:
Składniki, które rozpuszczam w kąpieli wodnej:
35 g masła shea
15 g masła mango
Składniki, które dodaję do rozpuszczonych i lekko przestudzonych maseł:
10 g emulgatora (polecam SLP z Zrób Sobie Krem)
10 g oleju rycynowego
15 g oleju z awokado
15 g oleju konopnego
10 kropli lawendowego olejku eterycznego
Jak używać balsamu?
Zawsze nakładam go suchymi palcami na suchą skórę, aby nie aktywować za wcześnie emulgatora. Rozprowadzam go na całej twarzy i delikatnie masuję przez około 2 minuty, aby rozpuścić makijaż. Zmywam wszystko letnią wodą, osuszam skórę ręcznikiem papierowym i ponownie nakładam balsam, aby wykonać masaż twarzy. 
Ja nie używam balsamu w okolicy oczu, więc mogę dodawać do niego olejki eteryczne oraz oleje, które mogą działać drażniąco na oczy. Jeśli chcecie używać tego produktu do zmywania makijażu z powiek, używajcie delikatniejszych olejów oraz maksymalnie ograniczcie lub pomińcie olejki eteryczne.
KROK III – OCZYSZCZANIE TWARZY
To jest zdecydowanie jeden moich ulubionych etapów pielęgnacji. Uwielbiam testować nowe żele, pianki, emulsje. Tych produktów mam chyba najwięcej w łazience, ale lubię mieć wybór i dopasowywać środek myjący do stanu cery oraz tego, jak ją traktowałam danego dnia. Moja cera dobrze reaguje na takie zmiany w kosmetykach oczyszczających, ale pamiętajcie, że każda skóra jest inna i odpowiednią pielęgnację należy dobierać na podstawie obserwacji. Mnie dojście do takiej rutyny, która wydaje się najlepsza dla mojej cery, zajęło kilka lat. W tym czasie testowałam różną kolejność, typy produktów, reakcję skóry na różne składniki. Zwróćcie też uwagę na to, że skóra się zmienia i niewykluczone, iż za rok, dwa lub pięć lat będzie potrzebowała innego rytuału oczyszczającego. 
Na co dzień stawiam na łagodne preparaty bez mocnych detergentów ( najpopularniejszymi są Sodium Lauryl Sulfate i Sodium Laureth Sulfate). Nie uważam, żeby skrajne demonizowanie SLS i SLES było zasadne w każdej sytuacji, lecz osobiście myślę, że te środki są za mocne do codziennej pielęgnacji. Zdecydowanie unikam mydeł dlatego, że są to preparaty o zasadowym odczynie pH, które zaburza fizjologię skóry.  
W mojej pielęgnacji dzielę żele do mycia twarzy na dwie grupy: delikatne do codziennego użytku oraz mocniej oczyszczające, które stosuję, gdy nakładam dużo makijażu (na przykład bazę silikonową i podkład Catrice HD), po całym dniu na dworze podczas smogu albo po imprezie w zadymionym barze. 

RANO

Oczyszczanie cery po nocy jest tak samo ważne jak to po całym dniu, ale nie stosuje aż tylu kroków. Nie widzę takiej potrzeby – w dzień noszę na twarzy i filtr, i pełny makijaż (podkład, korektor, puder, czasami bazę), przebywam na zewnątrz, chodzę po mieście, gdzie na mojej twarzy osiada tona kurzu, spaliny itd. W zimie nawet popiół. Rano natomiast muszę zmyć z twarzy jedynie resztki kremu nawilżającego oraz niewielkiej ilości kurzu i bakterii z pościeli. Kiedyś przez kilka miesięcy stosowałam ten sam rytuał oczyszczający i rano i wieczorem. Po zaprzestaniu tego testu (sen był w tamtym okresie dla mnie ważniejszy) nie zauważyłam pogorszenia się stanu cery lub wzrostu liczby wyprysków i zaskórników. Wydaje mi się nawet, że moja cera lepiej się czuje po umyciu jej rano tylko pianką bądź delikatnym żelem.
Do pielęgnacji porannej stosuję zawsze bardzo delikatne kosmetyki

TONIK

Muszę napisać o jeszcze jednym, bardzo ważnym kroku, który stosuję zarówno rano, jak i wieczorem. Jest to użycie toniku bądź hydrolatu aby przywrócić skórze prawidłowe, fizjologiczne pH. 
Więcej o tym, dlaczego tonik jest tak ważny w pielęgnacji pojawi się na blogu za niedługo.

Jakie są Wasze ulubione wegańskie kosmetyki do oczyszczania i demakijażu twarzy?

Miłego dnia!
Ewa

Zobacz też:

NAJLEPSZE ŻELE DO MYCIA TWARZY / TOŁPA, BABO, RESIBO, ALKEMIE, VEOLI BOTANICA, ANDALOU

Jak już kilka razy wspominałam – kocham kosmetyki do oczyszczania skóry. To właśnie ten etap pielęgnacji twarzy jest moim ulubionym, nigdy go nie pomijam i poświęcam mu dużo czasu.
W tym wpisie zebrałam najciekawsze i chyba najlepsze żele, pianki i emulsje jakie testowałam przez ostatnie dwa, może 3 lata. Lubię te kosmetyki i do części z nich wracałam ale uwielbiam również testowanie nowości a twarz mam tylko jedną 🙂
Oczywiście każdy z nich ma wegański skład i pochodzi z asortymentu firmy niemającej powiązań z testami na zwierzętach zgodnie z kryteriami moimi i stowarzyszenia Kosmetyki Bez Okrucieństwa

Po co używać żelu do mycia twarzy?

… na opakowaniu płynu micelarnego napisali, że on wszystko wyczyści!
Niestety sam płyn micelarny nie wystarczy. Z moich informacji, zaleceń wielu dermatologów oraz kosmetologów wynika, że samo przetarcie twarzy nasączonym wacikiem nie wystarcza. Dlaczego?Bród i resztki kosmetyków zostają w porach. Aby dokładnie usunąć z nich wszelkie zanieczyszczenia musimy MASOWAĆ skórę. Podczas masażu wydziela się ciepło, które otwiera pory. Dopiero wtedy kosmetyk myjący ma szansę zebrać z nich cały bród. Delikatne i jednocześnie dokładne, kilkuetapowe oczyszczenie skóry z resztek makijażu, kurzu, sebum i wszystkich innych rzeczy, które się na niej przez cały dzień osadzają jest istotne, ponieważ umożliwia wchłanianie substancji aktywnych zawartych w kremach.  Nawet najlepszy krem na świecie nie zadziała, jeżeli zostanie nałożony na nieoczyszczoną skórę. 
Oczywiście są bardziej „naturalne” alternatywy dla żelu do mycia twarzy, które pozwolą dogłębnie oczyścić skórę, ale wymagają od nas codziennego poświęcenia większej ilości czasu. Jeśli szukacie alternatywy dla żelu poczytajcie o metodzie OCM lub myciu twarzy glinką bądź pudrem złożonym z glinek i mąk. 

Czego oczekuję od żelu lub pianki do mycia twarzy?

  • W codziennej pielęgnacji przede wszystkim detergentów o delikatnym lub średnio mocnym działaniu;
  • Właściwego pH, lekko kwaśnego, fizjologicznego. Zdecydowanie unikam mydeł i innych kosmetyków o zasadowym pH;
  • Braku jakichkolwiek drobinek złuszczających;
  • Braku mocnego zapachu

Kupiłam ten żel do mycia twarzy kilka miesięcy temu, gdy chciałam znaleźć fajny kosmetyk myjący w nie plastikowych opakowaniu, ponieważ wiele osób na blogu i w grupie Kosmetyki Bez Okrucieństwa pytało o kosmetyki LESS / ZERO WASTE. W przypadku tego kosmetyku głównymi detergentami są kokamidopropylbetaina oraz poliglukozyd laurylowy (Cocamidopropyl Betaine i Lauryl Glucoside), czyli dość delikatne substancje myjące. Dodatkowo znajdziemy w nim  także nawilżającą glicerynę, łagodzące ekstrakt z liści aloesu, alantoinę, betaglukan z drożdży, niacynamid i pantenol, które łagodzą podrażnienia oraz inulinę pełniącą rolę probiotyku ograniczającego rozwój szkodliwych mikroorganizmów na skórze
Żel Your Time Keeper jest kosmetykiem bardzo delikatnym, skóra po myciu nie jest ściągnięta i nie odczuwałam żadnego dyskomfortu. Ma gęstą konsystencję, kosmetyk delikatnie się pieni po połączeniu go z wodą. Jest też bardzo wydajny – 250 ml wystarczyło mi na ok. 4 miesiące używania 2 razy dziennie. 

To jest moje nowe odkrycie i prawdopodobnie najlepszy kosmetyk Resibo jaki miałam! Tutaj główną substancją myjącą jest bardzo delikatny glukozyd kaprylowo kaprynowy. W myciu pomagają jej Sodium Cocoamphoacetate, czyli mieszanka soli sodowych glicynianów kwasów tłuszczowych oraz łagodny surfaktant Disodium Cocoyl Glutamate. Producent umieścił w składzie kosmetyku też łagodzącą skrobię z tapioki, nawilżającą betainę, ekstrakt z brzoskwini działający tonizująco, antyoksydacyjnie i nawilżająco oraz ekstrakt z owsa, który zapobiega wysuszaniu cery, i tworzy na niej nawilżający film.
Żel myjący z ekstraktem z brzoskwini jest bardzo przyjemnym kosmetykiem. Delikatnie oczyszcza skórę, tworzy się z niego przyjemna piana. Skóra jest czysta, ukojona i miękka. Ma przyjemny, brzoskwiniowy zapach, który nie jest za bardzo intensywny. Polecam!

Kosmetyk jest częścią linii linii Microbiome, która jest dedykowana skórom suchym, wrażliwym, z atopowym zapaleniem skóry oraz po intensywnych zabiegach dermokosmetycznych i po nadmiernej ekspozycji na promienie słoneczne. Foam-my-god! to pianka do mycia twarzy oparta na delikatnych detergentach – kokamidopropylobetainie (Cocamidopropyl Betaine) i poliglukozydzie kwasów oleju kokosowego (Coco-Glucoside). Zawiera też sporo substancji nawilżających m.in hydrolizat skrobi kukurydzianej, glicerynę, sól sodową kwasu piroglutaminowego (Sodium PCA). Na uwagę zasługuje obecność wielu ekstraktów roślinnych z: orzechów shikakai, kolibła egipskiego, korzenia gipsówki wiechowatej mające działanie oczyszczające, z wąkroty azjatyckiej, który przyspiesza gojenie, działający na naczynka wyciąg z z rdestu japońskiego, antyoksydacyjne ekstrakty z korzenia tarczycy bajkalskiej, zielonej herbaty i liści rozmarynu oraz łagodzące wyciągi z jagód pieprzu tasmańskiego, z rumianku i korzenia lukrecji. 
Piana wydobywająca się z opakowania jest gęsta i treściwa, bez problemu można nią umyć i masować skórę. Rewelacyjnie myje nawet mocno podrażnioną cerę, jest bardzo delikatna.


Różana pianka do mycia twarzy od Andalou Naturals ma bardzo bogaty skład. Bazuje na soku z aloesu i destylacie z róży damasceńskiej. Pierwszym detergentem jest tutaj kokamidopropylobetainia (Cocamidopropyl Betaine) a drugą dość mocny anionowy detergent Sodium Olefin Sulfonate. Dalej mamy nawilżające glicerynę i sorbitol, łagodzące pantenol oraz alantoina, oleje z dzikiej róźy, pestek granatu, antyoksydacyjny „bioactive 8 berry complex” i kompleks składników kojących (kwas hialuronowy, ekstrakt z kory magnolii oraz wyciąg z boswellia serrata).
Mimo obecności mocnego detergentu uważam, że ta pianka jest bardzo delikatna. Skóra nie jest ściągnięta, nie podrażnia oczu Jej konsystencja jest bardzo puszysta, ta piana jest najbardziej „bogata” ze wszystkich kosmetyków myjących jakie miałam. Ma przyjemny różany zapach. 

To jest bardzo ciekawy kosmetyk. Zaraz po wodzie mamy białą glinkę a później Disodium Cocoamphodiacetate, czyli bardzo łagodny detergent oraz kolejna substancja myjąca – Poloxamer 184. Dalej są zagęstnik i emulgator, oczyszczająca glinka zielona, odżyczy wyciąg z torfu, przeciwzapalny ekstrakt z korzenia kurkumy, kompleks peptdowy, który stymuluje własne mechanizmy samoobrony i zmniejsza jej uszkodzenia.
Jest to bardzo dobrze oczyszczający kosmetyk. To działanie jest oparte głównie na mocy glinki. Żel ma tak kremową konsystencję, że nie trzeba się obawiać, iż glinka może nadmiernie złuszczyć bądź podrażnić cerę. Ten glinkowy żel do mycia twarzy jest jednocześnie delikatny dla skóry i dobrze działający. 


Veoli Botanica, Mleczna emulsja oczyszczająca do twarzy MAKE IT CLEAR

Tutaj mamy do czynienia z bardzo delikatną emulsją myjącą opartą o łagodny detergent (Sodium Cocoamphoacetate), olej słonecznikowy i glicerynę. W składzie zawiera także oleje z pestek winogron, moreli, pomidorów, granatów, ekstrakty z truskawek, malin, czarnych porzeczek, kwiatów róży, rumianku i nagietka, witaminę E, allantoinę, pantenol oraz hydrolizowane proteiny owsa.
Jest to kosmetyk bardzo, bardzo delikatny. Myślę, że nawet osoby z bardzo przesuszoną i podrażnioną skórą będą z niego zadowolone. Jeśli dokładnie masujemy skórę, bez problemu możemy nim ją dobrze doczyścić, jednocześnie pozostawiając cerę miękką i delikatną.

Koniecznie dajcie znać jakie wegańskie żele do mycia twarzy lubicie najbardziej!

Miłego dnia!
Ewa 

CZY NIVEA TESTUJE NA ZWIERZĘTACH?

0

Cześć!
Niedawno, po publikacji wpisu CZY KOSMETYKI L’OREAL SĄ TESTOWANE NA ZWIERZĘTACH?, wiele z Was prosiło o podobne wpisy o innych popularnych firmach kosmetycznych, które mają powiązania z testami na zwierzętach, więc dzisiaj przeanalizujemy kwestię statusu cruelty free marki Nivea.

Czy Nivea testuje na zwierzętach?

Właściciel marki Nivea, czyli Beiersdorf, na swojej stronie internetowej zapewnia, że firma samodzielnie nie przeprowadza testów kosmetyków na zwierzętach.

Czy kosmetyki Nivea są testowane na zwierzętach? 

Tak. Kosmetyki Nivea są sprzedawane w Chinach, gdzie testowanie na zwierzętach kosmetyków importowanych podczas rejestracji i sprzedawanych w tym kraju jest prawnie wymagane. 
Marka zna obowiązujące tam prawo, świadomie wyraża zgodę na testowanie kosmetyków Nivea na zwierzętach oraz swoimi pieniędzmi dokłada się do systemu finansującego te testy. 

Czy Nivea ma wpływ na testowanie swoich kosmetyków na zwierzętach? 

Oczywiście, że tak. Firmy kosmetyczne doskonale znają regulacje prawne obowiązujące w krajach, gdzie sprzedają swoje produkty. Chcąc zarabiać pieniądze w Chinach, Nivea z premedytacją zgadza się aby jej produkty były tam testowane na zwierzętach oraz płaci za te testy. 
Więcej szczegółowych informacji o regulacjach prawnych dot. testów na zwierzętach w Chinach możesz przeczytać TUTAJ.
Dodam, że choć sprzedaż kosmetyków Nivea w Chińskiej Republice Ludowej jest jasnym dowodem na to, że są one testowane na zwierzętach, nie wiemy nic o tym, czy firma ta sprawdza, czy wszyscy producenci/dostawcy ich surowców nie przeprowadzają ani nie zlecają testów na zwierzętach. Przynajmniej ja nie znalazłam nigdzie tej informacji. 
Jest to bardzo istotna informacja, bez niej nie wiemy, czy firmy mają jeszcze jakieś powiązania z testami na zwierzętach. O tym jak ważne jest sprawdzanie przez firmy producentów składników ich kosmetyków możecie przeczytać TUTAJ.
Mam nadzieję, ten wpis rozjaśnił Wam sytuację i powiązania firmy Nivea z testami na zwierzętach są dla Was jasne 🙂
Miłego dnia! 
Ewa



BARDZO FAJNE NATURALNE KOSMETYKI / ALKEMIE

0

Bardzo lubię gdy młode polskie firmy kosmetyczne pozycjonujące się w segmencie „kosmetyków naturalnych” oferują coś więcej niż mydła, mieszanki olejów lub hydrolaty. Jedną z takich marek jest Alkemie. Te kosmetyki naturalne są dość skomplikowane technologicznie i mają ciekawe, wypełnione ekstraktami składy. Dodatkowo, firma nie ma powiązań z testami na zwierzętach, wszystkie kosmetyki Alkemie są wegetariańskie, a większość z nich ma wegański skład (TUTAJ znajdziesz listę wegańskich opcji). 

Jakiś czas temu używałam trzech kosmetyków Alkemie, wszystkie bardzo polubiłam, więc chciałabym Wam o nich opowiedzieć! Już wszystkie wykończyłam, są to opinie po długim stosowaniu i zużyciu całych opakowań.


Pianka jest częścią linii Microbiome, która jest dedykowana skórom suchym, wrażliwym, z atopowym zapaleniem skóry oraz po intensywnych zabiegach dermokosmetycznych i po nadmiernej ekspozycji na promienie słoneczne. Produkty z tej serii z założenia mają działanie łagodzące, nawilżające i regenerujące.
Foam-my-god! to kosmetyk do oczyszczania skóry, który jest oparty na delikatnych detergentach – kokamidopropylobetainie (Cocamidopropyl Betaine) i poliglukozydzie kwasów oleju kokosowego (Coco-Glucoside). Zawiera też sporo substancji nawilżających m.in hydrolizat skrobi kukurydzianej, glicerynę, sól sodową kwasu piroglutaminowego (Sodium PCA). Na uwagę zasługuje obecność wielu ekstraktów roślinnych z: orzechów shikakai, kolibła egipskiego, korzenia gipsówki wiechowatej mające działanie oczyszczające, z wąkroty azjatyckiej, który przyspiesza gojenie, działający na naczynka wyciąg z z rdestu japońskiego, antyoksydacyjne ekstrakty z korzenia tarczycy bajkalskiej, zielonej herbaty i liści rozmarynu oraz łagodzące wyciągi z jagód pieprzu tasmańskiego, z rumianku i korzenia lukrecji. 
Pianka do mycia twarzy Foam-my-god! to kosmetyk bardzo delikatny. Pierwsze opakowanie zużyłam gdy nie miałam żadnych większych problemów z cerą i byłam z niego zadowolona, ponieważ skóra była dokładnie oczyszczona, ale nie czułam żadnego dyskomfortu bądź ściągnięcia. Drugie kupiłam gdy dostałam wysypki alergicznej, moja skóra twarzy oraz dekoltu była mocno podrażniona i mycie jej czymkolwiek bolało. Akurat w jakimś sklepie internetowym była na nią promocja, więc zaryzykowałam. To był strzał w dziesiątkę! Mogłam bez problemu umyć skórę tym kosmetykiem.
Sama piana wydobywająca się z opakowania jest gęsta i treściwa, bez problemu można nią umyć i masować skórę. Polecam tę piankę wszystkim! Dobrze działa i podczas wysypu pryszczy, i podczas dużych podrażnień. 

Linia Anti Age to luksusowa seria kosmetyków naturalnych, w której firma stosuje nowoczesne promotory przenikania substancji czynnych oraz roślinnye substancje o silnym działaniu przeciwstarzeniowym i przeciwzmarszczkowym.

Czy krem pod oczy może dać lepszy rezultat niż botox? Alkemie dedykuje swój krem dla osób mających problem z utratą jędrności skóry okolicy oka, tendencją do tworzenia się zmarszczek i tzw. „worków pod oczami” oraz opadającej powieki. Pomóc im mają składniki kremu czyli naturalne alternatywy silikonów (C12-14 Alkane, Decyl Cocoate, Isoamyl Cocoate), łagodzący hydrolat z chabra bławatka, nawilżające gliceryna i hydrolizat skrobii kukurydzianej, wygładzający ekstrakt z kwiatów dziewanny, ujędrniająca kofeina oraz kompleks BEAUTIFEYE™ złożony z wyciągu z kory jedwabnego drzewa oraz darutozydu pozyskanego z liści rośliny zwanej boską trawą.  Według Alkemie składnik ten napina i podnosi skórę górnej powieki, zmniejsza oznaki starzenia i zmęczenia, zmniejsza i wygładza tzw. „kurze łapki” oraz drobne zmarszczki, poprawia jędrność skóry, zmniejsza cieni i obrzęki pod oczami.

Ja mam jeszcze dość młodą skórę pod oczami i dbam o nią regularnie więc na zmarszczki i kurze łapki muszę jeszcze poczekać. W moim przypadku pełny efekt tego kremu nie był bardzo widoczny. Skóra była dobrze nawilżona, odżywiona, ukojona i napięta, lecz nie mogłam na sobie sprawdzić wszystkich obietnic producenta. W związku z tym wpadłam na genialny pomysł i dałam go do testów dwóm osobom po pięćdziesiątym roku życia, które mają już w tej okolicy wiele głębokich zmarszczek i nie używają regularnie preparatów przeznaczonych do skóry wokół oczu, więc jest ona dość zaniedbana. U nich efekty były bardzo widoczne, skóra pod oczami wyglądała znacznie lepiej, była napięta, co wizualnie spłycało ich zmarszczki. Wiadomo, że ten efekt utrzymywał się jedynie podczas używania kremu, bo to wygładzenie zmarszczek zapewne było efektem działania zawartych w nim roślinnych silikonów, co nie jest efektem stałym. Żaden krem nie ma mocy usunięcia już istniejących zmarszczek, ale jeśli macie z nimi problem to jest duża szansa, że krem Nature is better than botox pomoże Wam je wizualnie wygładzić. Dodatkowo krem poprawi stan skóry wokół oczu, nawilży ją, dzięki czemu też cienie będą mniej widoczne i cała ta okolica będzie wyglądać lepiej. 



Używałam jeszcze jednego kosmetyku z linii Anti Age, czyli peelingu enzymatycznego  Beauty: activate!. Zgodnie z obietnicami producenta peeling złuszcza skórę oraz pozostawia ją miękką i wygładzoną, W swoim składzie ma sporo emolientów i naturalnych alternatyw silikonów (m.in. Decyl Cocoate, Isoamyl Cocoate, alkohol cetylowy, olej Tsubaki, olej Macadamia,  wosk z borówki, olej Cacay), składniki nawilżające takie ja na przykład gliceryna, mocznik i ektoina oraz najważniejsze, czyli substancje o działaniu złuszczającym czyli ekstrakt z pulpy żółtych mombin, mango, bananów i papaina. 


Bardzo polubiłam ten peeling. Beauty: activate! działa w bardzo delikatny sposób, powiedziałabym, że jest wręcz taką kremową maseczką nawilżającą o działaniu lekko złuszczającym. Po użyciu skóra jest bardzo miękka i wygładzona. Widziałam też, że kosmetyk radził sobie z suchymi skórkami.  Jego ogromnym plusem było to, że w ubiegłym roku w zimie gdy miałam dwumiesięczny mocny katar i cierpiałam na długie przeziębienie, mogłam go bez problemu nałożyć na podrażnioną skórę wokół nosa a on zarówno ją nawilżał, jak i złuszczał. Myślę, że może być rewelacyjnym kosmetykiem dla osób z bardzo suchą skórą, podrażnioną i naczynkową. 




Koniecznie dajcie znać jakie kosmetyki Alkemie polecacie 🙂 Na pewno w przyszłości będę testować kolejne!


Miłego dnia!
Ewa



*To nie jest wpis sponsorowany, ale zawarte są w nim linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli kupisz coś po kliknięciu w podany odnośnik, dostanę z tego tytułu niewielką prowizję. Cena produktów nie ulegnie zmianie.