WSZYSTKO O ASTONISH CZ. 1 KUCHNIA

Gdy wybierałam marki, które chciałabym sprzedawać w mojej drogerii internetowej nesea.pl wiedziałam, że potrzebuję dobrej, skutecznej i taniej marki oferującej produkty do sprzątania. Na polskim rynku opcji cruelty free, a tym bardziej wegańskich jest niewiele, więc wybór był jasny – Astonish.

Wiem, że ta marka jest mało popularna i słabo dostępna na polskim rynku więc w tym wpisie przybliżę Wam część asortymentu. Wszystkie kupicie w mojej drogerii internetowej nesea.pl, w której oprócz marki Astonish jest mnóstwo świetnych wegańskich kosmetyków od firm cruelty free. Zapraszam!

Tabletki do zmywarki All in 1 Dishwasher Tablets

Zacznę od totalnego bestsellera, czyli tabletek do zmywarki. Jestem osobą, która nie myje naczyń przed włożeniem ich do zmywarki. Czasami opłukuje gdy są na nich resztki. Dodatkowo dość często te naczynia w niej leżą przez 2-3 dni i czekają aż się zapełni.

Tabletki Astonish je myją. Po prostu. 

Są dobre, duże opakowanie (42 szt) w fajnej cenie. Czego chcieć więcej?

Antybakteryjny płyn do mycia powierzchni

Astonish oferuje dwie wersje zapachowe – cudownie owocowy Granat&Malina oraz kwiatową Wodę Różaną

To ciekawe produkty, ponieważ oprócz właściwości czyszczących, działają antybakteryjnie. 

Dodatkowo są super, ponieważ mogą być stosowane w obszarach przygotowywania żywności, dzięki czemu są rewelacyjne do mycia blatów w kuchni, krzesełek i mebli dla dzieci, szafek itp.

Płyn do czyszczenia kuchni

Jak już jesteśmy w kuchennych tematach, muszę polecić również standardowe płyny do czyszczenia kuchni, które radzą sobie z mocniejszymi, zaschniętymi zabrudzeniami oraz tłuszczem.

Są dostępne w dwóch zapachach – mój ulubiony Ruby Grapefruit oraz przyjemny Zesty Lemon.

Środek do czyszczenia płyty ceramicznej

Gdy gotuję, staję się artystką. I przy jednym obiedzie robię gorszy syf niż większość ludzi w tydzień. To mleczko mi się bardzo przydaje.

Jest fajne, ponieważ doczyszcza nawet zaschnięte zabrudzenia, np jak coś wykipi. Dodatkowo nie rysuje szklanej płyty.

Cytrynowe mleczko do czyszczenia

Astonish ma w ofercie dwa tradycyjne mleczka czyszczące „a la CIF” – z wybielaczem, rekomendowane bardziej do łazienki oraz cytrynowe do kuchni.

To normalne silnie czyszczące mleczko, ma składniki odtłuszczające, więc jest fajne do większych, tłustych zabrudzeń w kuchni.

Pasta do czyszczenia piekarników i garnków

Czasami coś trzeba mocniej wyszorować, ta pasta się do tego nadaje. Fajna do mycia piekarnika i spalonych dołów garnków.

Używam go też do czyszczenia grilla elektrycznego, który jest dla mnie najgorszym sprzętem do czyszczenia bo zwykle mam tam sporo przypalonego tłustego brudu (obleszka, wiem, ale tak to wygląda), chwilami trzeba się naszorować, ale daje radę!

Mam nadzieję, że wpis o świetnych wegańskich produktach do czyszczenia kuchni Astonish jest dla Was przydatny!

Szukasz kosmetyków cruelty free?

Zapraszam Cię do mojej drogerii internetowej!

Link do sklepu 👉 https://nesea.pl/ 🐰

WEGAŃSKI MAKIJAŻ #4 / ŚWIETNE KOSMETYKI Z HEBE

W kolejnym poście z lubianej przez Was serii WEGAŃSKI MAKIJAŻ skupimy się nad fajnymi niedrogimi produktami dostępnymi w Hebe!

Jest super paletka cieni, rewelacyjny podkład, przepiękne rozświetlacze, fajny tusz do rzęs i ciekawy korektor pod oczy.

Serdecznie Was zapraszam do śledzenia działalności Happy Rabbit na Instagramie – https://www.instagram.com/happyrabbit_blog/. Publikuje dużo stricte kosmetycznych treści i często pokazuję świetne kosmetyki!

Szukasz kosmetyków cruelty free?

Zapraszam Cię do mojej drogerii internetowej!

Link do sklepu 👉 https://nesea.pl/ 🐰

Hean, Long Cover Waterproof Foundation

Mam go od dość dawna, ale długo leżał zapomniany w szufladzie, przypomniała mi o nim Kasia PINK MINK Studio i ojeju, jaki to jest dobry podkład!

Ma świetne krycie, jedna cienka warstwa daje średnie plus, aplikując stosunkowo niewiele podkładu można zbudować je do dobrego. Bez problemu pokrywa zaczerwienienia i większość wyprysków. Skóra wygląda świetnie.

Zastyga, wygładza strukturę skóry, teoretycznie ma matowe wykończenie, lecz to nie jest suchy, kredowy mat, wygląda dość naturalnie. Uważam, że jest stosunkowo lekki jak na tak kryjący produkt.

Jest bardzo trwały – z niewielkimi uszczerbkami utrzymuje się bardzo długo i ładnie wygląda nawet w dni, gdy przez kilka godzin noszę maseczkę. A gdy mechanicznie naruszę makijaż, np. chusteczką podczas kataru, schodzi w dość ładny sposób, stopniowo.

Mam tylko jedną uwagę – kolory są dość dziwne i polecam je dobierać na żywo.

LINK DO SKLEPU

Gosh, Concealer High Coverage

Bardzo ładnie kryje! To jego ogromna zaleta. Świetnie wygląda pod oczami, rozświetla, nie podkreśla zmarszczek, lecz u mnie pod jednym warunkiem – lepiej nałożyć i wklepać dwie cienkie warstwy niż jedną grubą. Dzięki temu mogę nim osiągnąć najlepszy efekt.

Zauważyłam też, że nie trzeba go mocno pudrować ani tym bardziej robić bakingu by się nie przemieszczał i był trwały przez cały dzień, wystarczy muśnięcie pudrem i wklepanie niewielkiej ilości w okolicach zmarszczek by w nie nie wchodził. 

Nawet mimo tego, że ja mam trochę za jasny odcień, ładnie stapia się z podkładami.

LINK DO SKLEPU

Hean, Starlights Glow Highlighter

Od kiedy nie mam aktywnego trądziku na policzkach, mam obsesję na punkcie rozświetlaczy! A te z Hean są przepiękne.

Zero tandety, przepiękna błyszcząca tafla. Bez problemu można stopniować jego intensywność na twarzy od subtelnego błysku po turbo glow.

Trzeba tylko trochę uważać przy nakładaniu, ponieważ z uwagi na wspaniałą pigmentacje, mają dość miękką konsystencję.

Mam oba odcienie – szampański 01 Pearl Glow oraz złoty 02 Gold Glow.

LINK DO SKLEPU

Revolution x Maffashion, My Beauty Diary Eyeshadow Palette

Bardzo polubiłam tę paletkę, uważam, że w tym zakresie cenowym jest fajna. Ma twarzowe kolory, które mogą się sprawdzić do wielu dziennych makijaży, niektóre przepięknie podkreślają moje zielone oczy. 

W paletce mamy 15 neutralnych odcieni – 6 matowych i 9 błyszczących, w tym dwa iskrzące topy.

Uważam, że pigmentacja cieni jest w porządku, nie są to prasowane pigmenty, a standardowej jakości cienie do dziennego stonowanego makijażu. Ładnie się ze sobą łączą, ciemniejsze kolory lekko się osypują. Co ważne – nawet bez jakiś specjalnych baz, u mnie po całym dniu kolory tracą niewiele intensywności.

Dla mnie ta paletka jest wystarczająca do większości makijaży, ostatnio brałam ją na wszystkie wyjazdy. Ma cielisty mat, perłowy do rozświetlenia kącików, średnie odcienie do załamania powieki oraz ciemne brązy w zewnętrzny kącik. 

Ma piękne welurowe opakowanie, które jest jednocześnie estetyczną zaletą (gdy jest nowe) oraz wadą, bo się strasznie brudzi i nie da się go idealnie umyć. Dodatkowo przyczepiają się do niego kłaczki.

LINK DO SKLEPU

Eveline, Variete Eyeliner Super Lasting Formula

Tak dobrego drogeryjnego eyelinera w pisaku jeszcze nigdy nie miałam! Ba, pokuszę się o postawienie go na równi z kultowym i dużo droższym KVD Beauty Tattoo Liner, który ma troszeczkę precyzyjniejszy pędzelek, ale mniej intensywną czerń.

Jest świetny, sama końcówka jest dość precyzyjna i stabilna co ułatwia malowanie kresek. Czerń jest bardzo czarna, głęboka, idealnie pokrywająca powiekę. Utrzymuje się cały dzień, nie mam żadnych zastrzeżeń do trwałości, bez problemu wiele razy przetrwał łzawienie oczu.

Ma jeszcze jedną zaletę – wystarcza na całkiem długo, nie wysycha, nie zapycha się od cieni.


LINK DO SKLEPU

Gosh, Tusz do rzęs Catchy Eyes Magic 3w1

To tusz ładnie podkreślający rzęsy. I je lekko wydłuża, i trochę pogrubia. Przede wszystkim ładnie rozdziela. Nie cierpię efektu oblepionych rzęs z powodów estetycznych oraz nie przepadam za uczuciem ciężkości na nich.

Przede wszystkim ten tusz jest trwały, nie osypuje się, nie kruszy, nie rozmazuje przy lekkim łzawieniu lub deszczyku. 

LINK DO SKLEPU

Mam nadzieję, że post Wam się przydał!
Miłego dnia! 
Ewa

Post powstał dzięki wsparciu moich Patronów i Patronek na Patronite! Na https://patronite.pl/HappyRabbit możesz do nich dołączyć lub niezobowiązująco wspomóc moją działalność na https://buycoffee.to/happyrabbit💓

Post zawiera linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli kupicie coś po kliknięciu w podany odnośnik, dostanę z tego tytułu niewielką prowizję. Cena produktów dla Was nie ulegnie zmianie. Robiąc zakupy poprzez linki afiliacyjne bardzo mocno wspieracie moją działalność za co Wam z góry dziękuję 💖
Zobacz też:
""

DLACZEGO MAM WYSOKIE STANDARDY CRUELTY FREE?

Od kilku lat często z Wami rozmawiam (szczególnie na https://www.instagram.com/happyrabbit_blog/) o różnych markach, które na swojej stronie lub Facebooku „piszą, że są cruelty free”, różnych listach, których w internecie są tysiące. I pojawiają się pytania – „dlaczego marka X jest na liście Y a ty jej nie polecasz?”. W tym wpisie postaram się wyjaśnić moje podejście.

Szukasz CRUELTY FREE kosmetyków?

NOWY EBOOK „Wegańskie i cruelty free kosmetyki w HEBE” JEST JUŻ DOSTĘPNY!
W dodatku w promocyjnej cenie. Już nigdy nie będzie tańszy 💚

Link do sklepu 👉https://dreko.net.pl/HAPPY-RABBIT/pr/274
9
 🐰

Zacznę od przypomnienia Wam moich oraz Stowarzyszenia Kosmetyki Bez Okrucieństwa kryteriów braku powiązań z testami na zwierzętach:

  • nietestowanie gotowych kosmetyków na zwierzętach na żadnym etapie produkcji; 
  • niezlecanie testów na zwierzętach innym podmiotom; 
  • nietestowanie na zwierzętach składników produktów i niezlecanie takich testów; 
  • sprawdzanie całościowej polityki dostawców surowców i posiadanie oświadczeń potwierdzających, że nie przeprowadzają oni żadnych testów na zwierzętach i nie zlecają żadnych testów na zwierzętach;
  • nieobecność stacjonarnej na rynku chińskim (z wyjątkiem Hongkongu); 
  • brak powiązań z koncernami, które nie spełniają powyższych kryteriów

Dlaczego właśnie te wymogi?

Nie wiem, czy da się funkcjonować podejmując wyłącznie idealne, nikogo nie krzywdzące wybory konsumenckie. Świat nie jest wegański, ekologiczny, mający zasady moralne.  Ale mogę robić wszystko co w mojej mocy by mieć najwyższe możliwe kryteria chociaż w obszarze kosmetyków, ponieważ na nich się znam. Wielu kwestii nie da się jednoznacznie zweryfikować. Nie wiem, czy właściciel każdej marki kosmetycznej wyznaje podobne zasady do mnie, czy jest dobrym człowiekiem itd, ale razem z Kasią PINK MINK Studio przez kilka lat wypracowałyśmy dość miarodajny system weryfikacji powiązań z testami na zwierzętach.

Na rynku jest ogromny wybór i to od nas zależy jakie firmy wspieramy. 

Ja chcę docenić i promować wyłącznie te, które się starają i robią wszystko, co w ich mocy by wyeliminować powiązania z testami na zwierzętach.

Jeśli jest kilkaset firm, które swoją działalnością pokazują, że można, wkładają w to mnóstwo pracy i się starają to po co mam wspierać te nie robią nic by zminimalizować możliwe powiązania z testami?

My wymagamy od nich więcej niż obecne regulacje prawne i dla większości zebranie dokumentacji do weryfikacji Stowarzyszenia to duża część kilkumiesięcznych obowiązków wyznaczonego pracownika.

A inne certyfikaty?

Czy inne certyfikaty są „gorsze”? Nie, są inne. Każda jednostka certyfikująca ma prawo do własnych zasad i to od niej zależy jak dużo wymaga. Mają też różne profile – niektóre sprawdzają całe marki a inne tylko pojedyncze produkty, dla których firmy chcą kupić znaczek.

Ja bym tylko chciała abyście się nimi świadomie kierowali, sprawdzali kryteria i profile działalności by podjąć decyzję zgodną z Waszym światopoglądem.

Też jest tak, że im niżej postawiona poprzeczka lub „luźne” zasady, tym więcej firm się łapie. A im więcej firm tym większy zysk ze sprzedaży, większa popularność organizacji i zasięgi. Czy to źle? Nie wiem. Ale przyznam, że niektóre decyzje kilku organizacji (np. sprzedaż certyfikatów firmom będącym w Chinach, które choć sprzedają tam produkty niepodlegające testom przy rejestracji, wciąż podlegają post market testing) ciężko wyjaśnić czymkolwiek innym niż naciąganiem własnych reguł by zarobić więcej pieniędzy. 

W tym miejscu muszę Wam powiedzieć, że Stowarzyszenie Kosmetyki Bez Okrucieństwa nie pobiera od firm żadnych opłat za weryfikacje. Nie chcemy by to blokowało zmiany w jakiejkolwiek marce. Być może kiedyś wprowadzimy jakieś licencje na używanie naszego logo na produktach itp, lecz przed nami jeszcze bardzo dużo pracy by zrobić to na naszych zasadach zachowując niezależność.

Jakie listy są złe?

95% list z internetu to według mnie tzw. „gówno listy”, zwykłe click bajty, których autorzy w życiu nie rozmawiali z żadną marką o jej powiązaniach z testami a jedynie zebrali przypadkowe informacje z różnych miejsc w internecie. Jakie zasady obowiązują na tych listach? Zwykle żadne. Ale się klika i kasa leci. 

Zwykle takie listy są na rożnych portalach typu Super Expresu, Faktu czy Radia Zet, albo blogach, które nie zajmują się tym tematem, a jedynie stworzyły dobrze klikane posty, które niestety nie mają żadnych podstaw merytorycznych i wprowadzają czytelników w błąd.

Podsumowując:

  • skoro kilkaset firm spełnia moje, dość wysokie kryteria cruelty free, nie widzę powodu by je obniżać i wspierać marki nie wkładające wysiłku w maksymalne zminimalizowanie możliwych powiązań z testami na zwierzętach;
  • jakąkolwiek listą, certyfikatem czy źródłem się kierujecie sprawdzacie jakie ma zasady, czy konsekwentnie się ich trzyma oraz czy są one zgodne z Waszym światopoglądem;
  • wybierajcie świadomie;
  • macie prawo wymagać od firm wyłącznie tego by samodzielnie nie przeprowadzała testów na zwierzętach. Wtedy co najmniej 90% firm na świecie spełni Wasze kryterium, ponieważ prawie żadna tego nie robi, bo to wygląda słabo marketingowo, ale inni mogą wymagać więcej; 
Mam nadzieję, że post Wam się przydał!
Miłego dnia! 
Ewa

Post powstał dzięki wsparciu moich Patronów i Patronek na Patronite! Na https://patronite.pl/HappyRabbit możesz do nich dołączyć lub niezobowiązująco wspomóc moją działalność na https://buycoffee.to/happyrabbit💓

Zobacz też:
""

ŚWIETNA PIELĘGNACJA TWARZY DO 30 ZŁOTYCH!

Jednym z moich celów w działalności Happy Rabbit jest pokazanie Wam, że dobre wegańskie i cruelty free kosmetyki nie muszą kosztować milionów monet.

W tym poście opowiem Wam o kilku świetnych kosmetykach do pielęgnacji twarzy, które testowałam od jakiegoś czasu i hitach stosowanych od lat!

Wiadomo, nie ma kosmetyków uniwersalnych dla wszystkich, lecz mam nadzieję, że coś ciekawego Wam się rzuci w oczy. 

Serdecznie Was zapraszam do śledzenia działalności Happy Rabbit na Instagramie – https://www.instagram.com/happyrabbit_blog/. Publikuje dużo stricte kosmetycznych treści i często pokazuję świetne kosmetyki!

Lirene, Oczyszczający olejek zmieniający się w piankę do demakijażu

Jest najłagodniej mówiąc specyficzny, na pewno nie wszystkim się spodoba, lecz może być świetną opcją dla osob, które chcą wykonywać demakijaż bez użycia wacików (np. płynem micelarnym), a nie przepadają za olejami. Bo ten „olejek” nie jest ani olejem, ani mieszanką olejów. To bardziej żel z większym dodatkiem olejów, dzięki czemu lepiej usuwa makijaż niż zwykłe żele do mycia twarzy.

Jest na bazie wody, zawiera nawilżające glicerynę i betainę, detergenty i emulgatory średniej mocy, oleje różany oraz słonecznikowy, ekstrakty z czystka i róży.

Czy zmywa makijaż? Zmywa. Z twarzą radzi sobie bez problemu, w przypadku oczu miałam problem tylko z wodoodpornym eyelinerem. Cienie, tusz, zwykła kredka zeszły bez problemu. Emulguje całkowicie bez żadnych problemów, nie podrażnił mi w żaden sposób oczu.

Ja go zużyje, lecz osobiście wolę typowe olejki, którymi można też wykonać dłuższy masaż twarzy. 

LINK DO SKLEPU

LaQ, Oczyszczający mus do mycia twarzy

Musy do mycia twarzy z Laq są rewelacyjne. Pierwszym składnikiem w wersji oczyszczającej jest nawilżająca gliceryna, następnie jest woda i sorbitol (humektant). Za funkcje myjące odpowiadają łagodne detergenty, dodatkami są oczyszczający węgiel i przeciwzapalny olej konopny.

Ma konsystencję gęstego kremu do tortu, niewielką ilość (dosłownie wielkości paznokcia małego palca) wyciągamy palcami lub szpatułką z opakowania, spieniamy w wilgotnych dłoniach i myjemy twarz. 

Miałam kilka wersji tych musów, lubię wszystkie i Wam je polecam, ta wersja z węglem rzeczywiście najmocniej, lecz ciągle stosunkowo delikatnie, myje. Nie mam żadnych zarzutów.

Zdradzę Wam jeszcze jeden sposób na musy Laq – z uwagi na to, że są tak puszyste, całe opakowanie jest bardzo lekkie. To jest super na wyjazdy, były sytuacje, gdy brałam je również do mycia ciała, by oszczędzać kręgosłup. 

LINK DO SKLEPU

Faceboom, Seboom normalizujący tonik w żelu

Niech nazwa Was nie zmyli, to nie jest wysuszający skórę tonik na wódzie, a bardzo przyjemny kosmetyk dla skór tłustych, mieszanych, trądzikowych. Ma nawilżające betainę i kwas hialuronowy, niacynamid, który bardzo pomaga w gojeniu skóry i pomaga w zwężeniu porów (cały post o niacynamidzie możecie przeczytać TUTAJ). Dodatkowo probiotyki i prebiotyki i inne dobro.

Tonik ma konsystencję rzadkiego żelu, na skórę aplikujemy go dłońmi. Dla mnie (skóra mieszana, zimą z tendencją do przesuszania) jest fajny na dzień bo nawilża oraz zwęża pory. Osobiście na noc wolę inne toniki, lecz Seboom to ciekawa opcja dla skór tłustych.

LINK DO SKLEPU

Pure By Clochee, Łagodząca mgiełka tonizująca

Uwielbiam! Od kiedy jest na rynku zużyłam z 3-4 opakowania. 

To typowy tonik nawilżający. Oprócz wody, bazuje na hydrolatach lawendowym i różanym oraz soku z aloesu. Ma też nawilżające glicerynę, pantenol, przeciwzapalny i łagodzący ekstrakt z rumianku oraz kondycjonujący skórę ekstrakt z nasion lnu.

Ładnie nawilża skórę, jest szalenie przyjemny w użytku. Sama mgiełka idealnie się rozpyla, nic nie „pluje”. 

LINK DO SKLEPU

Catrice, Sensitive Moisturizing Serum Milk

To emulsyjne serum zawiera okluzyjne i kondycjonujące emolienty, bogaty w antyoksydanty olej z otrąb ryżowych, przeciwzmarszczkowy olej z pestek arbuza, wzmacniający skórę i łagodzący ekstrakt z owsa, nawilżającą glicerynę i główny punkt składu, czyli 2% kompleks pre i probiotyków.

Jako typowe serum pod krem na noc polecam szczególnie posiadaczom cer suchych, dojrzałych, podrażnionych lub odwodnionych. Dla wszystkich skór może być rewelacyjny jako serum/leciutki krem na dzień pod filtr przeciwsłoneczny. Ja go zwykle właśnie w ten sposób używam. Świetnie koi i wzmacnia barierę hydrolipidową.

LINK DO SKLEPU

Essence, Cica Face Cream

HIT za 17 złotych! Serio, jestem pod ogromnym wrażeniem!

Poza bazą krem zawiera nawilżające glicerynę, sok z aloesu, masło shea, Lactobacillus Ferment, czyli probiotyk i wspaniały składnik – CICA, inaczej zwany ekstraktem z wąkroty azjatyckiej, który jest silnie regenerujący, wspiera syntezę kolagenu, działa przeciwzapalnie i jest TURBO ŁAGODZĄCY. Co najważniejsze – działanie wąkroty jest potwierdzone wieloma badaniami, co nie jest częste wśród ekstraktów w kosmetykach.

Choć pielęgnacja Essence pojawiła się w polskich sklepach internetowych kilka miesięcy temu, jeszcze chyba nigdzie nie widziałam recenzji tego kremu. Zamówiłam go by zobaczyć, czy się do czegoś nadaje, bo jakoś nie jestem przekonana do linii pielęgnacyjnych wypuszczanych przez marki typowo makijażowe, lecz okazało się, że jest GENIALNY!

Formuła kremu jest dość standardowa, stosunkowo lekka, ale jednocześnie odżywcza. Szybko się wchłania, zostawiając na twarzy przyjemną otulającą warstwę. Świetnie łagodzi skórę (testowałam na poretinolowych podrażnieniach), nawilża i odżywia.

Uważam, że jest bardzo uniwersalny, tak naprawdę w odpowiedniej konfiguracji z resztą pielęgnacji może przypaść do gustu każdej cerze i na dzień (bo ładnie się zgrywa z makijażem) i na noc w połączeniu z pasującym serum. 

LINK DO SKLEPU

Mam nadzieję, że post Wam się przydał!
Miłego dnia! 
Ewa

Post powstał dzięki wsparciu moich Patronów i Patronek na Patronite! Na https://patronite.pl/HappyRabbit możesz do nich dołączyć lub niezobowiązująco wspomóc moją działalność na https://buycoffee.to/happyrabbit💓

Zobacz też:
""

KOREAŃSKIE FIRMY CRUELTY FREE

Mimo, że szał i moda na „koreańską pielęgnację” powoli przemijają, marki k-beauty wciąż mają wielu fanów. Dość długo jedyną potwierdzoną jako niemającą powiązań z testami na zwierzętach była Krave Beauty, więc nie było z czego zrobić listy, teraz jest ich więcej. 

Szukasz kosmetyków cruelty free?

Zapraszam Cię do mojej drogerii internetowej!

Link do sklepu 👉 https://nesea.pl/ 🐰

Czy w Korei Południowej jest zakaz testów kosmetyków na zwierzętach?

Ta sprawa jest niestety dość skomplikowana. 

Teoretycznie w Korei Południowej jest zakaz testów końcowych produktów i składników na zwierzętach. Lecz od tego „zakazu” są wyjątki, testy na zwierzętach są dopuszczane:

  • w przypadku, gdy surowce opracowane w wyniku testów na zwierzętach przeprowadzonych zgodnie z innymi przepisami są wykorzystywane do produkcji itp. kosmetyków – od siebie dodam, że WIĘKSZOŚĆ surowców wykorzystywanych w kosmetykach się tu „łapie”;
  • w celu określenia standardów stosowania surowców wymagających szczególnego ograniczenia użycia, takich jak konserwanty do sterylizacji, barwniki lub filtry przeciwsłoneczne (nie zawsze, ale można);
  • w celu oceny zagrożeń związanych z surowcami kosmetycznymi itp. stwarzającymi ryzyko dla zdrowia publicznego;
  • gdy nie ma uznanej przez Ministra Bezpieczeństwa Żywności i Leków alternatywy;
  • gdy do eksportu kosmetyków potrzebne są testy na zwierzętach zgodnie z prawem kraju partnerskiego;
  • jeśli testy są potrzebne do „rozwoju produktu” zgodnie z prawem w kraju, z którego są importowane;
  • w przypadku, gdy surowce opracowane w wyniku testów na zwierzętach przeprowadzonych zgodnie z innymi przepisami są wykorzystywane do produkcji itp. kosmetyków;
  • tam, gdzie przeprowadzanie alternatyw dla testów na zwierzętach jest „niepraktyczne”, zgodnie z przypadkami określonymi przez Ministra Bezpieczeństwa Żywności i Leków.

Cały koreański „Cosmetics Act” możecie przeczytać TUTAJ.

Jak to wygląda w praktyce?

Według szacunków Cruelty Free International Korea Południowa jest w czołówce krajów przeprowadzających najwięcej testów na zwierzętach na świecie (po Chinach, Japonii, USA, Kanadzie i Australii)*. Oczywiście ta statystyka nie obejmuje wyłącznie testów stricte kosmetycznych, ale pamiętajcie, że większość składników wykorzystywanych w kosmetykach to chemikalia stosowane również w innych obszarach przemysłu. 

Dodatkowo koreańskie władze udostępniają raporty dot zarejestrowanych testów na zwierzęta, z których wynika, że z roku na rok ta suma rośnie (tu znajdziesz statystykę). Liczba testów ściśle związanych z prawem kosmetycznym w ostatnich latach dzięki zakazowi spadła, co jest ogólnie bardzo dobre, lecz przypominam, że surowce testowane pod kątem medycznym lub chemicznym też są wykorzystywane w kosmetykach a liczba tych eksperymentów wzrosła.

Choć organizacje skupiające się na obronie praw zwierząt pozaludzkich próbują pracować z koreańczykami nad szerszym stosowaniem alternatyw, problem testów na zwierzętach w tym kraju jest duży. Cytując artykuł HSI**, które w 2021 roku wzięło udział w konferencji z koreańskimi władzami na ten temat:

„W Korei Południowej, chociaż dostępne są alternatywy, testy na zwierzętach są nadal często stosowane jako pierwsza opcja w badaniach i toksykologii. Wynika to z braku świadomości i rozpowszechniania nowych metod, co doprowadziło do powszechnego przekonania, że ​​alternatywy są drogie lub nie istnieją. To niestety zniechęca firmy do aktywnego korzystania z nowszych metod testowania bez udziału zwierząt.”

A Chiny i producenci surowców?

Tutaj kwestia powiązań z testami na zwierzętach wygląda tak samo jak w przypadku kosmetyków europejskich lub amerykańskich.

Surowce wykorzystywane do produkcji koreańskich kosmetyków pochodzą z całego świata, również z krajów, gdzie testy są całkowicie legalne i wykonywane. I tak samo jak w przypadku UE, to, że nietestowane na zwierzętach partie składników są sprowadzane do Korei nie oznacza, że producenci tych surowców są cruelty free w całym działaniu swojej firmy.

Skąd firmy na tej liście?

Żadna z niżej wymienionych firm nie ma powiązań z testami na zwierzętach, spełnia moje oraz stowarzyszenia Kosmetyki Bez Okrucieństwa wymagania cruelty free, o których możecie przeczytać TUTAJ.

Moim źródłem wiedzy o amerykańskich i większości poza europejskich firm jest lista Logical Harmony, ponieważ jest na niej najmniej rozbieżności (te kilka, które występują znajdziecie w dedykowanym poście w naszej grupie Kosmetyki Bez Okrucieństwa na facebooku) i przez wieloletnią działalność Tashina pokazała, że jest godna zaufania. 

AKTUALIZACJA 16-06-2024

  • Aromatica
  • AXIS-Y
  • Beauty of Joseon
  • Benton
  • By Wishtrend
  • CLE Cosmetics
  • Dear, Klairs
  • I’m From
  • Dear Dahlia
  • Glow Recipe 
  • good light
  • iUNIK
  • Isntree
  • Krave Beauty
  • Peach & Lily
  • Peach Slice
  • Purito
  • Rovectin
  • Sioris
  • Saturday Skin
  • Sweet Chef
  • Tony Moly
  • The Vegan Glow
  • Whamisa 
  • youthforia 

Mam nadzieję, że ten wpis o koreańskich firmach cruelty free rozjaśnił Wam sytuację!

Miłego dnia!

Ewa

CZY CERTYFIKAT VEGAN SOCIETY JEST WIARYGODNY?

 

Wiele osób kupując kosmetyki kieruje się różnymi certyfikatami i oznaczeniami na opakowaniach. Część z nich to po prostu zaprojektowane przez grafików króliczki lub napisy „Vegan”, które nic nie znaczą, inne są przyznawane przez różne organizacje. Każda fundacja, która wydaje certyfikaty ma inne wymagania wobec firm lub produktów. 
Część certyfikuje pojedyncze produkty, inne całe firmy. Część wymaga więcej, część mniej. I każdy tak naprawdę oznacza coś innego, spełnienie innych kryteriów, bo każda organizacja certyfikująca ma prawo do własnych zasad.
Wiecie, że nawet każdy z Was może sobie założyć fundacje sprzedającą certyfikaty „cruelty free”, której jedynym kryterium jest to, że firmy samodzielnie przeprowadzają testów (a z 90% firm na świecie tego nie robi samodzielnie bo im to psuje marketing).
Vegan Society jest często spotykanym w Polsce oznaczeniem, z kilkuletnich rozmów z Wami wnioskuję, że duża część społeczeństwa źle interpretuje jego znacznie. Mam nadzieję, że ten wpis Wam je rozjaśni.

Kryteria certyfikatu Vegan Society:

  • certyfikat dotyczy wyłącznie pojedynczych produktów, nie całych firm;
  • produkt nie zawiera składników odzwierzęcych, Vegan Society sprawdza, czy na żadnym etapie produkcji surowce nie miały domieszek odzwierzęcych;
  • termin „składniki odzwierzęce” oznacza surowce pochodzące od całego królestwa zwierząt pozaludzkich, czyli kręgowców i bezkręgowców wielokomórkowych;
  • produkty, które zawierają lub mogą zawierać genetycznie modyfikowane organizmy muszą być oznaczone. Produkcja GMO nie może obejmować genów zwierzęcych ani substancji pochodzenia zwierzęcego;
  • narzędzia używane w procesie produkcji nie mogą mieć kontaktu z surowcami odzwierzęcymi;
  • każdy produkt zostaje zarejestrowany na rok i co 12 miesięcy organizacja sprawdza, czy jego skład się nie zmienił;
  • produkt i jego składniki nie mogą być testowane na zwierzętach z inicjatywy firmy lub w jej imieniu przez podmioty nad którymi firma sprawuje SKUTECZNĄ kontrolę.

Czy PRODUKTY z certyfikatem Vegan Society są cruelty free?

Oczywiście każdy może inaczej interpretować pojęcie „cruelty free”, lecz w przypadku certyfikatu Vegan Society mam duże wątpliwości, czy kosmetyki i składniki rzeczywiście nie mogą być testowane na zwierzętach. Zwróćcie uwagę na ten ostatni punkt. Czym jest skuteczna kontrola? Skuteczną kontrolę firmy mogą mieć nad sobą i podmiotami związanymi (czyli markami córkami itp). Czy firmy mają skuteczną kontrolę nad chińskimi władzami? 
Przeczytałam mnóstwo artykułów na stronie Vegan Society, nie zauważyłam by gdziekolwiek zajęli w tej sprawie jasne stanowisko.

Czy FIRMY z certyfikatem Vegan Society są cruelty free?

Ten certyfikat dotyczy wyłącznie pojedynczych produktów, dla których został kupiony a nie polityki całych firm.
Nawet zakładając, że gwarantuje on, iż sam certyfikowany kosmetyk ani jego składnik nie był na żadnym etapie testowany na zwierzętach, to nie jest żadnym wyznacznikiem tego, że jego producent nie ma powiązań z testami.
Spróbuję to pokazać na dość jaskrawym przykładzie:
Firma X ma w ofercie 100 kosmetyków, jest z kraju, gdzie testy na zwierzętach są legalne np. z USA lub Japonii, i samodzielnie je przeprowadza lub je zleca innemu laboratorium.
Na fali mody na weganizm postanawia wypuścić „specjalną”, wegańską linię 5 produktów, których bezpieczeństwo potwierdza metodami alternatywnymi. I na te 5 produktów wykupuje znaczek Vegan Society. 
Może? Może, jak najbardziej.
Czy czyni ją to firmą cruelty free? Wg moich kryteriów nie. 
Wszystkie informacje o kryteriach Vegan Society pochodzą z ich strony internetowej LINK
Miłego dnia!
Ewa
Zobacz też:

""

MINTISHOP.PL / LISTA FIRM CRUELTY FREE 2022

Po ponad dwóch latach w końcu nadszedł czas na aktualizację listy firm cruelty free w drogerii internetowej MINTI SHOP.
Znajdziecie tam bardzo dużo wegańskich kosmetyków do pielęgnacji i do makijażu
Żadna z niżej wymienionych firm nie ma powiązań z testami na zwierzętach, spełnia moje oraz stowarzyszenia Kosmetyki Bez Okrucieństwa wymagania cruelty free, o których możecie przeczytać TUTAJ
Wszystkie z nich zostały sprawdzona przeze mnie, Stowarzyszenie Kosmetyki Bez OkrucieństwaKasię PINK MINK Studio lub Logical Harmony

Szukasz CRUELTY FREE kosmetyków?

W ebookach Happy Rabbit znajdziesz wyprawkę na każdą okazję!
💚Wegańskie i cruelty free kosmetyki w Rossmannie
💚Wegańska i cruelty free pielęgnacja włosów
💚Cruelty free DOM

Link do sklepu 👉https://dreko.net.pl/HAPPY-RABBIT/pr/2749 🐰

Post zawiera linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli kupicie coś po kliknięciu w podany odnośnik, dostanę z tego tytułu niewielką prowizję. Cena produktów dla Was nie ulegnie zmianie. Robiąc zakupy poprzez linki afiliacyjne bardzo mocno wspieracie moją działalność za co Wam z góry dziękuję 💖

Jak zwykle – lista jest ułożona w kolejności alfabetycznej
AKTUALIZACJA 13-01-2021
Na Instagramie https://www.instagram.com/happyrabbit_vegan/ jak zwykle znajdziecie infografiki i ściągi z tymi markami! 
Dodatkowo tam pokazuje duuuużo więcej wegańskich i cruelty free kosmetyków więc zapraszam do śledzenia.

Dajcie znać, które firmy cruelty free z mintishop.pl polecacie!
Miłego dnia!
Ewa
Wpis powstał dzięki wsparciu Patronek i Patronów z Patronite. Możesz do nich dołączyć tutaj: https://patronite.pl/HappyRabbit
Bardzo dziękuję za wsparcie: Celinie, Martynie, Anecie, Natalii, Barbarze, Karolinie, Monice, Agacie, Natalii, Iwonie, Alicji, Darii, Oldze, Klaudii, Edycie, Marcie, Marice, Katarzynie, Dominice, Magdalenie, Alicji, Marcie, Laurze, Weronice, Markowi, Kasi, Martynie, Weronice, Monice, Natalii, Asi, Renacie, Julii, Joannie, Magdalenie, Magdzie, Mlwie, Honoracie, Dagmarze, Arnice, Patrycji, Adriannie, Katarzynie, Paulinie, Małgorzacie, Aleksandrze, Jagodzie, Angelice, Dagmarze, Weronice, Magdzie, Annie, Justynie, Danieli i Klaudii:)

Zobacz też:
""

NAWILŻAJĄCO REGENERUJĄCA PIELĘGNACJA TWARZY – ŚWIETNE CRUELTY FREE KOSMETYKI DO WIECZORNEGO RYTUAŁU

Zdecydowanie za rzadko na blogu piszę o świetnych kosmetykach! Muszę to zmienić, tym bardziej, że w ostatnich kilku miesiącach odkryłam sporo wspaniałych produktów.

W tym poście opowiadam o kilku REWELACYJNYCH wegańskich i cruelty free kosmetykach do pielęgnacji cery, można je uznać za super nawilżająco regenerujący rytuał pielęgnacyjny na zimę lub wokół mocnych składników aktywnych jak retinol lub kwasy.

Za kilka dni pojawi się drugi wpis z podobnym rytuałem, ale kosmetykami do ok. 30 złotych. Więc jest na co czekać!

Serdecznie Was zapraszam do śledzenia działalności Happy Rabbit na Instagramie – https://www.instagram.com/happyrabbit_blog/. Publikuje tam sporo list i infografik oraz dużo stricte kosmetycznych treści. 

Post zawiera linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli kupicie coś po kliknięciu w podany odnośnik, dostanę z tego tytułu niewielką prowizję. Cena produktów dla Was nie ulegnie zmianie. Robiąc zakupy poprzez linki afiliacyjne bardzo mocno wspieracie moją działalność za co Wam z góry dziękuję 💖

Shy Deer, Naturalny olejek do demakijażu i mycia twarzy

Bazuje na oleju słonecznikowym, skwalanie, naturalnych analogach silikonów, zawiera skuteczny emulgator oraz dodatki olejów lnianego, jojoba, awokado i ekstrakt z ostropestu.

Świetny – ma bardzo „śliską” konsystencję, dzięki czemu idealnie sunie po twarzy. Dobrze zmywa makijaż twarzy, testowałam też do oczu – bez problemu usuwa tusz i eyeliner, nie piecze w oczy. Emulguje zmieniając się w „mleczko”. 

Dzięki swojej konsystencji jest bardzo wydajny. Pachnie cytrusowo, lecz zapach jest na tyle subtelny, że nie przeszkadza. Jest też świetny do masażu twarzy podczas kąpieli.

Bandi, Tonizujący żel do mycia twarzy

Uważam, że jest to świetny żel dla skór wrażliwych, suchych i podrażnionych.

W składzie ma silnie nawilżający i antyoksydacyjny bioferment z bambusa, nawilżającą i wzmacniającą barierę naskórka trehalozę, glicerynę.

Ma konsystencję rzadkiej galaretki, nie jest kosmetykiem mocno pieniącym, ale to nie oznacza, że nie myje. Oczyszcza, lecz w bardzo łagodny dla skóry sposób. Trzeba się przyzwyczaić do tej konsystencji. Muszę przyznać, że ze wszystkich żeli i pianek jakie miałam w ostatnim roku, ten jest chyba najłagodniejszy dla skóry, co bardzo doceniam teraz gdy ma gorszy czas.

Bielenda Professional, Mleczny tonik kojący

To moja nowa miłość!

Jest częścią linii Microbiome, której celem jest kojenie, wzmacnianie, regeneracja i nawilżanie skóry. W składzie zawiera skwalan, glicerynę, pomagający w odbudowie mikrobioty skóry Synbiotic Complex, nawilżający i przeciwzmarszkowych beta glukan, kwas glutaminowy, który pomaga zatrzymać ucieczkę wody z naskórka i CERAMIDY, tak, ceramidy czyli samo dobro dla skóry, pomagające w odbudowie bariery hydrolipidowej i dobrego samopoczucia skóry.

To nie jest typowy tonik, a hybryda toniku z lekkim serum. Wylewamy odrobinę na dłonie i nimi nanosimy produkt na skórę. Natychmiastowo koi nawet bardzo podrażnioną cerę, daje ulgę!

Wiecie, że ostatnio, nie dość, że zima i kaloryfery dają się mojej cerze we znaki, to jeszcze sama kilka razy ją skrzywdziłam za mocnymi składnikami aktywnymi i moimi eksperymentami. Muszę przyznać, że choć reszta mojej pielęgnacji kojącej też jest dobra, ten tonik stał się „wisienką na torcie”. Uwielbiam!

Jest fajny i do nawilżająco regenerującej pielęgnacji, jak i jako baza pod kosmetyk z retinolem, albo toniko serum pod krem z filtrem rano.

Clochee, Hydro Shot Mist

W tym poście nie mogłam też pominąć świetnego klasycznego toniku. Wiecie, że uwielbiam toniki, prawda?

Nowość Clochee, czyli silnie nawilżający tonik w mgiełce bazuje na łagodzącym hydrolacie z melisy, ma nawilżające glicerynę, kwas mlekowy i sok z aloesu, przywracające fizjologiczny mikrobiom skóry oraz zapobiegające utrate wody z naskórka  prebiotyki – alfa glukan i inulinę. Ma też ciekawe ekstrakty: przeciwzapalny z wiśni, regenerujący z kokosa, kojący z gruszki, przeciwutleniający z oliwek oraz przeciwzmarszczkowy z figi.

To bardzo przyjemny tonik, używanie go dawało mi dużo radości. Rzeczywiście koi i wspomaga nawilżenie skóry.

Muszę zwrócić uwagę na jedną rzecz – choć bardzo lubię większość kosmetyków Clochee jakie miałam, nie jestem fanką ich zapachów. Próbując być najbardziej obiektywna jak mogę, przyznaje, są ładne, perfumeryjne i na pewno wielu osobom się podobają, a niestety dla mnie są zwykle największymi wadami tych produktów. 

Eeny Meeny, Odżywcze serum rewitalizujące

Prawdziwa odżywcza petarda! Ceramidy, skwalan, bogaty w polisacharydy liftingujący ekstrakt z glediczji trójcierniowej, Sepilift™ DPHP, czyli dipalmitynian hydroksyproliny, który wygładza i nawilża, antyoksydacyjny olej z pestek śliwek i dużo innego dobra.

Serum daje natychmiastowe ukojenie. Też nawilża, wygładza i napina skórę (w pozytywnym sensie tego słowa), mi pomogło z zaczerwienieniami. Stosowałam je i wieczorem w dni bez retinolu, i rano pod krem z filtrem. Właśnie rano, w dni po wieczornym retinolu na początku okresu retinizacji doceniałam je najbardziej. 

Pure by Clochee, Odżywczy krem witaminowy

O ile latem lubię lżejsze kremy, zimą, mimo mieszanej cery, zwykle sięgam po cięższe, odżywcze konsystencje. Szczególnie jeśi stosuję retinol bądź kwasy.

Odżywczy krem witaminowy jest przez producenta rekomendowany cerom suchym i odwodnionym (przypominam, że nawet cera tłusta może być odwodniona). Ma składniki nawilżające takie jak np. kwas hialuronowy i gliceryna, mnóstwo emolientów i olejów (m.in. awokado, ze słodkich migdałów,  z pestek śliwki), cudowny niacynamid, jeszcze cudowniejsze CERAMIDY, antyoksydacyjne i kojące ekstrakty.

Cudo! Jest jak plaster na podrażnioną, wysuszoną cerę. Jego konsystencja z jednej strony dość szybko się wchłania, z drugiej zostawia przyjemną okluzyjną warstwę. Po nocy z tym kremem skóra rano nie woła „dej pić”, jest miękka, nawilżona i zregenerowana. 

Mohani, Intensywnie regenerujący krem na noc

Ciekawa, regenerująca propozycja dająca odżywienie i nawilżenie z wieloma kojącymi składnikami. Ma skwalan, masło shea, oleje kokosowy, awokado, ze słodkich migdałów, rokitnikowy i jagód lingonberry. Dodatkowo cudownie kojący ekstrakt z owsa, pomagający opanować reaktywność skóry z wyciąg z korzenia Kali Musli, przeciwzapalny z rozmarynu, łagodzący panthenol  i wiele innych.

Dla mnie ten krem jest szalenie przyjemnym kompresem okluzyjno kojącym dla skóry. Przy mojej mieszanej cerze świetnie sprawdza się teraz zimą, na lato będzie pewnie za ciężki (ale wtedy może być okej dla skór suchych). 

Gdy miałam problemy z odwodnieniem skóry, samodzielnie był dla mnie trochę za mało nawilżający, lecz z serum działał cuda, jako okluzyjna warstwa zamykająca pielęgnację. Zostawia przyjemną warstwę ochronną.

Creamy, Krem pod oczy Pequi Eye

Jego bazą jest łagodzący hydrolat lipowy i antyoksydacyjny olej pequi, dalej mamy silnie regenerujący olej moringa, nawilżającą glicerynę, kojący bisabolol, cudowne CERAMIDY, przeciwzmarszczkowy ekstrakt z czerwonych alg, ochronny oraz kojący ekstrakt z grzybów Chaga i inne cudowności.

Krem ma cudownie bogatą, otulającą konsystencję! Kocham go! Silnie odżywia i regeneruje skórę pod oczami oraz ja nawilża.

Moja skóra pod oczami jest ogólnie w dobrej kondycji bo od lat wczesno nastoletnich regularnie, dwa razy dziennie używam kremów pod oczy, lecz mimo to dał mi ogromną ulgę teraz, gdy przez okres grzewczy i retinol ta okolica mocniej się przesusza. Dałam próbkę tego kremu osobie, która ma bardzo suchą skórę i rzadko stosuje takie kosmetyki – po kilkunastu użyciach dał efekt, widocznie odżywił cerę.

Ja go używam i na noc, i na dzień pod raczej mocno kryjące, zastygające, wysuszające korektory, dzięki czemu chroni tę okolicę, lecz sądzę, że jeśli stosujecie bardziej rozświetlające, nawilżające korektory pod oczy, on może być za ciężki.

Mam nadzieję, że post Wam się przydał!
Miłego dnia! 
Ewa

Post powstał dzięki wsparciu moich Patronów i Patronek na Patronite! Na https://patronite.pl/HappyRabbit możesz do nich dołączyć lub niezobowiązująco wspomóc moją działalność na https://buycoffee.to/happyrabbit💓

Zobacz też:

""

""

Szukasz CRUELTY FREE kosmetyków?

W ebookach Happy Rabbit znajdziesz wyprawkę na każdą okazję!
💚Wegańskie i cruelty free kosmetyki w Rossmannie
💚Wegańska i cruelty free pielęgnacja włosów
💚Cruelty free DOM

Link do sklepu 👉https://dreko.net.pl/HAPPY-RABBIT/pr/2749 🐰

ROSSMANN – LISTA FIRM CRUELTY FREE 2022

Zauważyłam, że posty o wegańskich kosmetykach dostępnych w sieci drogerii Rossmann zwykle budzą Wasze spore zainteresowanie, uświadomiłam sobie, że nie mamy jeszcze listy firm cruelty free, które są tam dostępne.
Żadna z niżej wymienionych firm nie ma powiązań z testami na zwierzętach, spełnia moje oraz stowarzyszenia Kosmetyki Bez Okrucieństwa wymagania cruelty free, o których możecie przeczytać TUTAJ

Serdecznie Was zapraszam do śledzenia działalności Happy Rabbit na Instagramie – https://www.instagram.com/happyrabbit_blog/. Publikuje tam sporo list i infografik oraz dużo stricte kosmetycznych treści. 

Szukasz kosmetyków cruelty free?

Zapraszam Cię do mojej drogerii internetowej!

Link do sklepu 👉 https://nesea.pl/ 🐰

AKTUALIZACJA 30-01-2022

>Dajcie znać, które firmy

cruelty free i wegańskie kosmetyki z Rossmanna polecacie!

Pamiętajcie o możliwości wsparcia Happy Rabbit na Patronite -> https://patronite.pl/HappyRabbit

Miłego dnia!
Ewa 

Zobacz też:
""""""

CZY TWOJE KOSMETYKI SĄ ZROBIONE Z ROBAKÓW?

Składników odzwierzęcych w kosmetykach jest wiele. Nikogo nie dziwi wosk pszczeli, miód, mleko, lanolina bądź keratyna. Ale robaki? I to w baaaaardzo wielu produktach do makijażu, ba, nawet pastach do zębów?

Serdecznie Was zapraszam do śledzenia działalności Happy Rabbit na Instagramie – https://www.instagram.com/happyrabbit_blog/. Publikuje tam sporo list i infografik oraz dużo stricte kosmetycznych treści. 

Szukasz CRUELTY FREE kosmetyków?

W ebookach Happy Rabbit znajdziesz wyprawkę na każdą okazję!
💚Wegańskie i cruelty free kosmetyki w Rossmannie
💚Wegańska i cruelty free pielęgnacja włosów
💚Cruelty free DOM

Link do sklepu 👉https://dreko.net.pl/HAPPY-RABBIT/pr/2749 🐰

COO? KOSMETYKI Z ROBAKÓW?

Tak, z robaków.

Składnikiem kosmetyków (oraz żywności), który jest zrobiony z owadów jest KARMIN.

W INCI kosmetyków występuje pod nazwami:

  • CI 75470
  • Carmine
  • Cochineal
  • Crimson Lake
  • Carmine Lake
  • Natural Red 4
  • Carminic Acid
  • Cochineal Extract
  • E120
*w przypadku żywności występuje jeszcze barwnik „czerwień koszelinowa”,  E124 – to syntetyczny barwnik azowy, nie jest zrobiony z owadów.

Czym jest karmin?

Karmin to czerwony barwnik pozyskiwany z owadów, czerwców kaktusowych (Dactylopius coccus).

Jak jest pozyskiwany?

Czerwce żyją na kaktusach z rodzaju opuncji. Po ściągnięciu z roślin są zabijane albo poprzez suszenie, albo gotowanie, i mielone by pozyskać z nich kwas karminowy, który po przejściu kilku reakcji chemicznych staje się barwnikiem stosowanym w kosmetykach lub jedzeniu.

W jakich kosmetykach znajdziesz karmin?

Może się wydawać, że powinien się znajdować wyłącznie w tych mających czerwony kolor, lecz niestety nie jest tak łatwo. Wiele kolorów powstaje w skutek zmieszania różnych pigmentów, więc karmin może się czaić wszędzie.

Najczęściej występuje w:

  • cieniach do powiek
  • szminkach i błyszczykach
  • różach, kosmetykach do konturowania
  • lakierach do paznokci
  • pastach do zębów
  • wszelkich kosmetykach z barwnikami, np. balsamach, kulach do kąpieli itp.

Czy w każdym czerwonym lub barwionym kosmetyku musi znajdować się karmin?

Nie! Na szczęście jest XXI wiek i są dostępne syntetyczne, wegańskie czerwone barwniki np. Red 36 (CI 12085), Red 33 Lake (CI 17200) lub Red 6 (CI 15850).

CIEKAWOSTKA!

Jak wiecie regulacje kosmetyczne w różnych krajach się różnią. Unia Europejska uznaje wiele syntetycznych czerwonych barwników za bezpieczne do użycia w okolicach oczu. 

W USA prawo kosmetyczne w niektórych aspektach jest uznawane za przestarzałe i niezgodne z aktualną wiedzą naukową, więc części tych barwników nie można dodawać do kosmetyków przeznaczonych w okolice oczu, ponieważ są alergenami. 

Co dziwne i niezbyt zrozumiałe, karmin, który też jest alergenem, może być w nich używany. 

Z tego powodu wiele wegańskich cieni do powiek amerykańskich firm nie jest nazywane „eyeshadows” a np. „pigment palette” lub „color palette”.

Tutaj znajdziecie szczegółowe wytyczne FDA – link.

Mam nadzieję, że post Wam się przydał!
Miłego dnia! 
Ewa

Post powstał dzięki wsparciu moich Patronów i Patronek na Patronite! Na https://patronite.pl/HappyRabbit możesz do nich dołączyć lub niezobowiązująco wspomóc moją działalność na https://buycoffee.to/happyrabbit💓

Zobacz też:

""
""

""